fbpx

Wiele srok za ogon – gig economy jako alternatywa pracy od 8 do 16

Okazuje się, że jazda na rolkach jest często bodźcem do późniejszych postów na blogu, tak jak było w przypadku Pani w Czerwonej Maździe, i tak jest też dziś. Mimowolnie uczestniczy w tym Asia, z którą na tych rolkach jeżdżę i którą serdeczne pozdrawiam 😉 . Odbywamy w trakcie różne, światopoglądowe dyskusje, a czasami rozmawiamy też o jedzeniu i innych głupotach, jasne, że tak. Tym razem, bodźcem była nasza rozmowa o tym, że można NIE pracować od 8 do 16.

Byłyśmy zgodne, że kiedy kończyłyśmy studia, obie miałyśmy wyobrażenie, że praca, do której powinnyśmy dążyć to biuro, poniedziałek – piątek 8 do 16. Wtedy byłaby to Prawdziwa Praca Dorosłego Człowieka (PPDCz). Oczywiście miałyśmy świadomość, że istnieją inne opcje PPDCz, ale właśnie ta wydawała się najbardziej oczywistą dla obranej przez nas ścieżki kariery i edukacji. Jeżeli Twoja droga była inna, zakładam też, że inny był cel i benchmark, ale nie mam wątpliwości, że coś takiego istniało.

I wtedy dzieje się coś, co wybija Cię z rytmu – nie jesteś już w biurze między 8 a 16 i nagle okazuje się, że wbrew Twoim wcześniejszym przekonaniom, w biurze też nie jest bardzo wiele innych osób i nie są to jedynie emeryci i matki z małymi dziećmi. Shocker!

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości tłum doradztwo zawodowe gig economy
Ludzie, którzy potencjalnie powinni być w biurze. Fot. Mauro Mora Unsplash

Odpowiedź na pytanie dlaczego ci wszyscy ludzie nie są teraz w pracy?! może być bardzo różna, jednak bez wątpienia obecny rynek pracy wymaga większej elastyczności. Badania dotyczące przyszłości sposobów pracowania są zgodne, że nie należy się za bardzo przyzwyczajać do pracodawcy i miejsca, a wręcz aktywnie poszukiwać różnych możliwości wykorzystywania swoich umiejętności.

I tu wchodzi tytułowa gig economy, po polsku zwana gospodarką dzielenia lub współdzielenia, polegająca na pracy od zlecenia do zlecenia (lub na kilku zleceniach na raz), które najlepiej wykorzystują nasze aktualne zasoby i umiejętności. Od popularnego w zawodach artystycznych freelance’u różni się tym, że zlecenia mogą być z zupełnie innych dziedzin, mieć zupełnie inny cel i charakter. Oprócz tego projekty gig economy zazwyczaj dotyczą więcej niż jednej osoby – w skrócie łączą najlepiej do tego predysponowane i chętne jednostki na tak długo, aż zadanie zostanie wykonane.

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości langfurh praca zdalna frrelance doradztwo zawodowe gig economy
Agnieszka ❤️ i ja pracujemy nad naszymi gigami w Lang.fuhr Cafe w Gdańsku, wykorzystując elastyczność tego rozwiązania.

Co daje gig economy? Pracownikom – swobodę wyboru zadania oraz miejsca i czasu jego wykonywania. Pracodawcom – mniejsze koszty, oszczędność czasu i zwinność. Klientom – szybszy i tańszy dostęp do usługi i towaru.

Czego nie daje? Pracownikom – stabilnej wypłaty oraz wszelkich praw związanych ze stabilnym zatrudnieniem. Dodatkowo wymaga dużej samodyscypliny i odporności. Jako minus wskazuje się też samotność – nie ma się raczej zaplecza znajomych z biura.

Myślicie sobie pewnie teraz, że to jakieś układy na wysokich szczeblach przy projektach korporacyjnych, najprawdopodobniej jeszcze w działach IT. Tak, gig economy ma się świetnie w sektorze technologii i z niego się wywodzi, ale każde z nas styka się z nią właściwie codziennie.

Wynajmowałaś / łeś kiedyś swoje mieszkanie w ramach Airbnb? Gig economy.

Wracałaś / łeś z imprezy uberem? Gig economy.

Wystawiłaś / łeś swoje makramy na Etsy? Gig economy.

Są też przykłady offline – możesz być fryzjerką / fryzjerem pracującą kilka dni w salonie, czesać w lokalnym teatrze i uczyć tego innych w ramach lokalnej akademii (albo na youtubie, ale chciałam jednak w realu). Lub rano prowadzić zajęcia jogi w lokalnym parku, potem opiekować się czyimś dzieckiem, a wieczorem wyprowadzać psy na spacer.

Powiedz mi kim jesteś, a na pewno znajdę dla Ciebie odpowiednie gigs!

Przykłady można mnożyć, sednem jest przestawienie się z myślenia czy ci wszyscy ludzie nie powinni być teraz w pracy? na to, że PPDCz tak naprawdę nie istnieje, nie trzeba „być kimś z zawodu„, nie trzeba nawet mieć jednej konkretnej odpowiedzi na pytania „gdzie pracujesz?„.

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości uber eats praca zdalna freelance doradztwo zawodowe gig economy
Żołnierz pierwszej linii frontu gig economy. Fot. Eggbank Unsplash

Równi i równiejsi – pułapka pracy zdalnej

Emocje dotyczące pandemii wróciły wraz z drugą falą i temat pracy zdalnej nadal ma się dobrze. O jego zaletach (i wadach) pisałam trochę więcej tutaj. Wiele osób nie zdążyło nawet wrócić do biurka między falami, firmy podejmują decyzję o odsunięciu w czasie całkowitego powrotu do biur, a radykalny w tym aspekcie Twitter umożliwił pracownikom opcję work from home dożywotnio: jeżeli pracownik nie będzie miał potrzeby pójścia do biura, nie będzie musiał tego zrobić już nigdy. Abstrakcja? Coraz mniejsza. Według raportu The State of Remote Work 2020 98% ankietowanych wyraża chęć pracy zdalnej w jakimkolwiek wymiarze, a pozytywne doświadczenia pracodawców zdobyte podczas izolacji oraz (r)ewolucja, która zaszła w fizycznej przestrzeni biurowej skłaniają firmy do implementacji tego rozwiązania na szerszą skalę.

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości praca zdalna freelance doradztwo zawodowe przywilej biurko get shit done
Mock up jak NIE wygląda moje domowe biuro. Fot. Minh Pham Unsplash

I super. Obiema rękami podpisuję się pod możliwością WFH i nie mam wątpliwości, że ta opcja zostaje z nami na dobre. Jednak jest, jak zawsze, druga strona medalu. Co z wszystkimi tymi, dla których praca zdalna jest niemożliwa? Podczas pierwszej fali pandemii popularna była narracja: „wiadomo, że np. budowlaniec nie może pracować z domu, więc ten temat go nie dotyczy” i płynnie przechodziliśmy do dyskusji o walce między tymi lepszymi biurowcami, gdzie wszyscy już dawno siedzą w domu w dresach i tych, które bezwzględnie narażają życie pracowników, każąc im czasem się pojawić. Reszta w tej dyskusji nie istniała. Wiadome jest, że wiele branż w trakcie izolacji było zamrożonych, jednak teraz, gdy perspektywa życia w czasach zarazy wydaje się być dłuższa niż kilka miesięcy, warto zadać sobie pytanie: jak dużym przywilejem jest możliwość pracy z domu? Czy brak tej możliwości wpływa realnie na zwiększenie nierówności społecznych?

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości praca zdalna freelance doradztwo zawodowe przywilej biurko get shit done
Tak również nie wygląda moje WFH, ale może Twoje? Fot. Andrew Neel Unsplash

Sektory takie jak usługi, produkcja czy gastronomia swoją specyfiką całkowicie wykluczają pracę zdalną. Wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której pojawia się kolejna fala wirusa (oh, wait...), nowa epidemia czy poważne problemy meteorologiczne uniemożliwiające dotarcie do pracy (wszystkie te scenariusze już jakiś czas temu przeszły do reala ze strefy Sci-Fi, a zaryzykuję stwierdzenie, że są to scenariusze umiarkowane). U pracodawców, którzy przy okazji koronawirusa przećwiczyli pracę zdalną, wytworzyli procedury, przygotowali pracowników i uświadomili sobie, że takie kryzysy mogą i będą się zdarzać, biznes toczy się jak zwykle. Każdy kolejny kryzys wymagający pracy zdalnej powoduje coraz lepsze przygotowanie na radzenie sobie z nim. Takiej możliwości nie mają wspomniane wcześniej branże –ich biznesy stają, nie mają alternatywnej opcji świadczenia pracy. Pracownicy są zwalniani, a firmy zdane na upływ czasu i decyzje rządzących. Badania (np. kanadyjskie General Social Survey 2015) wskazują, że im wyższa pensja tym większe możliwości WFH, a więc faktem jest, że w sytuacji możliwości pracy zdalnej i jej braku, to ci biedniejsi zostają w tyle. I każdy podobny kryzys ten dystans będzie zwiększał.

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości praca zdalna freelance doradztwo zawodowe przywilej biurko get shit done
Jak tylko mogę home office wygląda tak.

Dodatkowo temat ten dotyka bardzo ważnej dla mnie kwestii równowagi między pracą a życiem prywatnym. Elastyczność, którą daje home office, a także zaoszczędzenie czasu, który normalnie poświęcałoby się na dojazdy pozwala na zaopiekowanie się tym obszarem. Pracownicy pierwszej linii, tacy jak kelnerzy, fryzjerzy czy kierowcy nie mają i nie będą mieć takiej możliwości, po raz kolejny znajdując się w pozycji mniej uprzywilejowanej. Omijają ich także oszczędności – pracujący z domu wydają mniej na jedzenie, ubrania i transport (porównanie 3 dni w biurze do 5 dni w biurze).

Celem tego postu nie jest szukanie rozwiązań takiego stanu rzeczy – mam wątpliwości czy rozwiązanie w ogóle istnieje. Celem jest uświadomienie, że oprócz tego, że praca zdalna jest naprawdę świetną opcją, jest też przywilejem i jako taki należy go identyfikować. #CheckYourPrivlage!

Wznieść się na wyżyny internetu – LinkedIn bez tajemnic

Jeżeli ktoś czasem czytuje tu moje wywody to bardzo dobrze wie, że żadne z nas nie funkcjonuje już na rynku pracy jedynie jako papierowe CV, a jako cała, złożona marka, no i głównie jednak online niż offline. A LinkedIn jest Facebookiem rynku pracy, więc jak się trzeba gdzieś pokazać, to właśnie tam.

(Kto dopiero tu dotarł i chciałby te tematy sobie przybliżyć lub po prostu dysponuje sporą ilością wolnego czasu na przyswajanie merytorycznej, acz zabawnie podanej wiedzy 😛 , to warto poklikać: )

Trochę o tym, jak nie wyglądać na LinkedIn

Trochę o zjawisku rekrutowania przez media społecznościowe

Trochę o magicznych sztuczkach w CV

Trochę o tym, czym właściwie jest personal branding i dlaczego to dotyczy również Ciebie

Kto w ogóle nie ma czasu na czytanie, a tym bardziej klikanie, a chce mieć kozacki profil, to tak się składa, że mam to w usługach, zapraszam 🙂

Dobra, wystarczy przydługiego wstępu. Oto 5+ sztuczek, które pozwolą podnieść Twój profil LinkedIn na zupełnie nowy poziom, a co za tym idzie zwiększą jego widzialność, wyszukiwalność i klikalność.

Nagłówek godny pierwszej strony gazet

linkedin profil natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista profesjonalny profil cv praca rynek pracy

Zdjęcie w tle i profilowe robi swoje, oczywiście, ale czy wiesz, że Twój nagłówek, który z automatu ładuje się jako Twoje najbardziej aktualne stanowisko, może mieć do 160 znaków? Wykorzystaj je dobrze! Może jako listę Twojej wszechstronności lub jako slogan reklamowy (Ponad 300 zadowolonych klientów w branży copywritingu – to tylko 53 znaki!)

O mnie – sztuka chwalenia samego siebie

Moi klienci właściwie solidarnie narzekają na sekcję „o mnie”. Kulturowo nie jesteśmy nauczeni mówić o sobie samych dobrze, uczono nas o skromności i skutkach chwalenia się, trudno więc przestawić się w tryb opisywania własnej zajebistości 😉 . Mimo wszystko, świadomość własnych sukcesów i umiejętność mówienia o nich, to cenna cecha i ważna cegiełka w budowaniu swojego wizerunku zawodowego. Sekcja profilowa daje pracodawcy dużo więcej informacji, niż skrupulatnie wypisane obowiązki, więc poświęć jej chwilę.

Tym razem dostajesz na to 2000 znaków. To już dużo, znacznie więcej niż np. w standardowym profilu zawodowym w CV. Dobrze – nie musisz się ograniczać. Źle – jeżeli pierwsze słowa nie chwycą czytającego za serce, raczej nie kliknie „zobacz więcej” („O mnie” zwija się po 3 linijkach). Czas na pro tip – nadaj swojemu opisowi chwytliwy tytuł, zachęcający do czytania dalej. Np. nasz przykładowy Cyryl, grafik i ilustrator, ale także content creator, napisałby: „Jeden obraz to tysiąc słów – lub odwrotnie

Naprawdę nie potrafisz przez to przebrnąć? Przeczytaj poradnik TED lub spróbuj mój pro tip i zacznij pisać w trzeciej osobie – chwyt, który często widuję na profilach w branży IT i FinTech, stereotypowo osób, które mają się czym chwalić, ale osobowościowo często nie wiedzą jak.

+1 do siły za aktywność

linkedin profil natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista profesjonalny profil cv praca rynek pracy

LinkedIn, jak każdy portal społecznościowy, najbardziej lubi aktywnych użytkowników. Oni mają z tego pieniądze (od reklamodawców, użytkowników premium itp), a Ty masz bonus w postaci większej wyszukiwalności. Oni szczycą się tym, że łączą pracodawców z potencjalnymi pracownikami, a większe szanse na to będą gdy owy pracownik portalu aktywnie używa.

Przez używanie rozumiem nie tylko komentowanie, publikowanie i polecanie (chociaż to przede wszystkim), ale także takie bazowe rzeczy jak logowanie się na portalu i pulę znajomych większą niż 30 osób 😉 . Dodatkowym bonusem za aktywność jest spora szansa zostania dostrzeżonym przez pracodawcę w jednej z dyskusji, nie tylko przez promowanie Cię przez algorytm.

Smaczki i detale

Są też takie rzeczy, które uatrakcyjniają profil lub sprawiają, że jest bardziej pro i Ty tym samym też jesteś bardziej pro. Jedną z nich jest skrócenie swojego adresu do imienia i nazwiska. Link przestaje wyglądać tak: https://www.linkedin.com/in/cyryl-michalski/12345678 a przyjmuje elegancką (i łatwą do wrzucenia np. w CV) formę https://www.linkedin.com/in/cyryl-michalski. Robi się to jednym kliknięciem „edytuj profil publiczny i adres url”.

Inną rzeczą jest umieszczanie plików lub linków w opisach poszczególnych stanowisk lub na górze profilu w sekcji „Polecane”. To wyraźnie pokazuje w konkretach z czego jesteśmy najbardziej zadowoleni i dumni. Działa cuda jako miejsca na portfolio lub wypisanie większej liczby projektów pod szyldem jednego stanowiska.

linkedin profil natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista profesjonalny profil cv praca rynek pracy

Z naciskiem na „społecznościowy”

Jeszcze jedną formą aktywności, którą można się wykazać na LinkedIn, są potwierdzenia umiejętności i rekomendacje. To esencja słowa „społecznościowy” – jeżeli ktoś potwierdza, że coś potrafisz lub tym bardziej jeśli ktoś opisowo da świadectwo, że jesteś super, nie pozostanie to niezauważone przez algorytm i rekruterów.

Nie chcesz nikogo prosić o wystawienie opinii (może jednak spróbujesz – odwołuję do akapitu „o mnie” !) – możesz sam/a rozwiązać testy umiejętności dla odznak LinkedIn – to trochę order z ziemniaka, ale działa na klikalność.

Te kilka sztuczek bynajmniej nie wyczerpuje wachlarza możliwości, który daje profil. Powinny jednak wystarczyć na start, a ich zaleta jest taka, że można je wcielić w życie od ręki, jeśli tylko się chce. Więc do boju!

PS Zdjęcia Cyryla pochodzą z Unsplash – Cyryl fot. Christian Buehner, graffiti fot. Paul Murhpy. Screeny to mój profil oraz profil Kamili, właścicielki pawilonvintage.pl – super opcji na zrównoważoną modę (a profil też prowadzi dobrze, mimo że sama 😉 )

Networking – jeszcze jeden powód, dla którego nie warto być ****

Czy wiecie, że jest naukowo udowodnione, że bycie miłym dla innych sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi? Chciałabym to przypomnieć Pani w Czerwonej Maździe (PwCzM), które kilka dni temu zadała sobie trud, by zatrzymać swój samochód, opuścić szybę i poinformować mnie i koleżankę zirytowanym tonem, że przejście dla pieszych jest 50cm wcześniej. I wiecie co? Gdyby ktoś mnie poprosił o polecenie kogoś do pracy, to na pewno nie poleciłabym tej pani.

Networking – budowane sieci kontaktów, w celu wymiany informacji, doświadczeń i stwarzania możliwości zawodowych to coraz silniejsza siła wspierająca na rynku pracy. Jak ją wykorzystać? Zapnijcie pasy w swoje Czerwonej Maździe i czytajcie dalej.

Więcej o PwCzM

No dobrze – to już ustalone: PwCzM chciała sobie poprawić humor, pokazać swoją siłę, a nam nasze miejsce. My już wiemy, że nauka mówi, że będzie dokładnie odwrotnie. Szkoda. Jeszcze jedna rzecz, której PwCzM nie przewidziała to to, że kiedy kiedyś poprosi mnie o pomoc, to ja jej udzielę co najmniej niechętnie.

Bycie miłym dla ludzi, szanowanie ich i podstawowa kultura osobista mogą dowieźć nas dalej niż wiele modniejszych teraz sposobów. Kiedyś ktoś wypowiedział się z wielkim zdziwieniem o moim ojcu, mówiąc, że „mówi dzień dobry nawet sprzątaczkom”. Wielkie WTF. Oczywiście istnieją ludzie, dla których to jest coś wyjątkowego, kultywując podział na lepszych i gorszych, no, ale szczęśliwie jest to decyzja, którą każdy z nas może podjąć sam.

Nie chodzi o sztucznie wylewne zachowania, ale o moment refleksji przed niefajną akcją. Budowanie sieci jest dużo łatwiejsze, kiedy nie ma się etykiety suczy czy skurwiela. A i człowiek szczęśliwszy. Prawdziwe win-win.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy bycie miłym mazda czerwona
Nigdy nie przechodź obok przejścia. Fot. Eric Hansman Unsplash

Nie znasz dnia ani godziny

Był taki moment w moim wczesno-studenckim życiu, w którym postanowiłam być tajemnicza i niedostępna. Nie bardzo jestem w stanie dojść do tego po co, ale polegało to na tym, że z dnia na dzień wykasowałam połowę znajomych z facebooka, informując pozostałą połowę, że się łaskawie ostali. Żenujące? Mało powiedziane. Pikanterii dodaje fakt, że następnego dnia spotkałam na Monciaku TRZY usunięte koleżanki i jąkałam się w rozmowie z nimi, zachodząc w głowie: czy wiedzą? (Jeżeli wiedziały, nie dały tego po sobie poznać lub – słusznie – kompletnie ich to nie obchodziło).

Potem przeczytałam gdzieś artykuł, że dorosły człowiek jest w stanie utrzymać na raz mniej-więcej 150 luźnych relacji i uznałam, że tyle właśnie powinnam mieć na liście znajomych, więc wprowadziłam rotacje, zadając sobie raz na jakiś czas pytanie: czy ten człowiek chociaż trochę mnie obchodzi? (Rzadziej: kto to w ogóle jest?).

Buduje właśnie biznes, który w dużej części opiera się na tym, czy ktoś udostępni mój post lub poleci dalej. Straciłam kilkadziesiąt osób ze swojego networku na własne życzenie. Straciłam wiele godzin i pieniędzy, szukając różnych fachowców gdy okazywało się, że miałabym ich pod nosem, gdybym nie skreśliła jakiejś relacji. Co ja bym teraz dała by móc kliknąć „cofnij wszystkie unfriendy” lub by spotkać się ze sobą z przed piętnastu lat i zdzielić przez zadufany łeb. Już wiem, że każda relacja tworzy wartość. Już wiem – i Ty też to wiesz – że: patrz paragraf pierwszy.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy bycie miłym mprzejście dla pieszych
To ja, po tym jak skasowałam wszystkich znajomych na feju 😉 Fot. Keisuke Higashio Unsplash

Kim jesteś z zawodu? – networking w praktyce

Warto mówić co się robi i warto mówić o sobie i o tym dobrze. To trochę pochodna poprzednich dwóch punktów: pozytywnie kojarząca się osoba, szanująca każdą nitkę swojej sieci to już całkiem dobra laurka. Dodajmy do tego element zawodowy i jest pełen pakiet.

Podczas tzw. blitzscalingu, czyli super szybkiego, wykładniczego rozrostu Ubera, zderzyli się z ogromnymi brakami kadrowymi. Jak wyglądała rekrutacja? Każdy z inżynierów firmy został poproszony o podanie nazwisk trzech najlepszych inżynierów, którzy jeszcze w Uberze nie pracują. Wszyscy ci ludzie następnego dnia dostali propozycję pracy.

Praca w języku polskim równa się tożsamości. Powiemy raczej „jestem lekarzem”, „jestem dziennikarką” niż „pracuję jako prawniczka”. W niektórych kręgach nie rozmawia się o pracy lub tylko w kontekście narzekania – należy to odczarować. Miej pewność, że każdy wie kim jesteś/co robisz i że kiedy Uber krawiectwa/trenerów deskorolki/dekoratorów ciast/wpisz swoją odpowiedź będzie szukał najlepszych krawców/trenerów deskorolki/dekoratorów ciast/Twoja odpowiedź to Ty znajdziesz się na tej liście.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy bycie miłym mprzejście dla pieszych
Blitz-networking. Fot. Samuel Scrimshaw Unsplash

Personal branding – co musisz wiedzieć na temat swojej marki (zgrabnie ubrane w autopromocję)

Nigdy nie zaufałabym komuś, kto pieje na temat wizerunku, spójności i autentyczności, a sam w żaden sposób tego sobą nie reprezentuje, więc od początku stawiałam sobie wiele pytań jak prowadzić firmę, by stwarzać obraz profesjonalizmu i wydajności, ale jednak Florek-style 😉 Wiedziałam też, że do tego co chcę osiągnąć, niezbędna będzie profesjonalna sesja wizerunkowa i to dopiero przygotowania do niej otworzyły mi oczy na wiele pozornie oczywistych aspektów.

*Przerywamy nadawanie programu, by ostrzec, że będzie dużo zdjęć z owej sesji, bo są super, obiecuję, że będę starać się nadać im merytoryczny kontekst*

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista kompetencje przyszłości kompetencje kluczowe work life balance blog
Bardzo autentyczne – przypięta do telefonu 😉 Fot. Julia Malinowska, Lokalizacja: Oranżeria Gdańsk, Garnizon

Bądź dobrym produktem

Z moją ninją-obiektywu, Julią Malinowską, znamy się od dzieciństwa, jednak wiadomo, że nasze drogi się przez te kilka(dziesiąt!) lat rozeszły. Znów splótł je ten wpis, szybka akcja i bardzo podobne podejście do pracy. Od samego początku Julia zadawała mi mnóstwo pytań, dała mi do wypełnienia długaśną ankietę i odbijała ode mnie swoje pomysły, wszystko po to, by jej zdjęcia oddały to, co ja, jako usługodawca, mam do powiedzenia. Wybór strojów, miejsca, póz czy mimiki – nie zobaczycie tutaj przypadku. Tworzyłyśmy razem produkt.

Nie każdemu odpowiada taka terminologia, ale nie mam tego na myśli w sposób przedmiotowy – to jest bardzo podmiotowa esencja personal brandingu. Jaka / jaki jestem i co mogę wnieść? Czy mój „produkt” jest lepszy niż oferta pozostałych? Czy mam świadomość, jakie cechy mnie wyróżniają? Każdy, wchodząc na rynek pracy, a tym bardziej do sali rekrutacyjnej, ma za zadanie sprzedania produktu, jakim jest jej czy jego oferta jako pracownika.

Julia zmusiła mnie do odpowiedzi na te pytanie, prosząc o 5 słów, które opisują moją działalność i to jak chciałabym wyglądać podczas sesji. Zachęcam do tego samego! Moje brzmiały: skuteczna, profesjonalna, nie-korporacyjna, budząca zaufanie i pełna nadziei.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista kompetencje przyszłości kompetencje kluczowe work life balance blog
W lesie w Brzeźnie – na pewno spełnia cechę nie-korpo. Fot. Julia Malinowska

Jak Cię widzą…

Kolejnym poziomem do zanalizowania jest cel istnienia naszej marki – dlaczego pracodawcy mają zatrudnić właśnie nas? Tutaj nastąpi przydługa dygresja, przepraszam.

Prekursorem całego gatunku programów typu reality jest Survivor, który wiosną nadawał swój 40 (!) sezon. W dużym skrócie, kilkanaście osób zrzucana jest na wyspę lub w innym egzotycznym miejscu i przez 39 dni muszą przetrwać, po drodze eliminując poprzez głosowanie kolejnych zawodników, aż zostaje ich troje. Dojście do finału wymaga zbudowania skomplikowanych strategii, nieskazitelnych relacji społecznych i bardzo mocnego personal brandingu – o zwycięzcy decydują ci, którzy wcześniej odpadli. Jest to też absolutnie fascynujący eksperyment społeczny, tworzący ekstremalne odbicie prawdziwego świata i w moim odczuciu – rynku pracy.

Wyobraź sobie, że jesteś na tej wyspie. W jaki sposób, bazując na bardzo małej liczbie informacji na temat innych uczestników, jesteśmy w stanie przedstawić korzyści z działania właśnie z Tobą? Jak Julia robi to obrazem możecie przeczytać tutaj, w tekście o naszej wspólnej sesji. Jak robię to ja, w swoich zleceniach, można się przekonać tutaj 😉 A jak masz zamiar zrobić to Ty?

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista kompetencje przyszłości kompetencje kluczowe work life balance blog
Centrum dowodzenia budowania własnej marki. Fot. Julia Malinowska, Lokalizacja: Oranżeria Gdańsk

Niesmaczny i przerysowany przykład jak to zrobić

Jeżeli nie mieszkasz pod kamieniem, to zapewne dotarły do Ciebie kontrowersje związane z wynikami wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2016r. To te, w których z Hilary Clinton wygrał Donald Trump. Teraz wiemy, że swój duży udział miało wtedy zjawisko nowoczesnego marketingu politycznego i firma zajmująca się danymi – Cambridge Analytica. Stosując analizę big data, psychografię i inne metody, CA tworzyło celowany content na mediach społecznościowych. Przykład? Amerykanki, zakwalifikowane na podstawie swoich zachowań w internecie do grupy neurotycznej, były bombardowane postami dotyczącymi terroryzmu. To zachwiało ich – i tak wątłe – poczucie bezpieczeństwa i przekonało do zagłosowania na zamkniętą politykę Trumpa.

Marketing polityczny, od początku niemoralny, a teraz również nielegalny, był tak skuteczny, że w czasie kiedy sztab Clinton składał się z kilkuset mocno zaangażowanych osób, sztab Trumpa liczył ich 30 (trzydzieści!), w tym niezbyt zaangażowanych politycznie pracowników CA. 🤯

Oczywiście nie namawiam do stosowania marketingu politycznego w trakcie szukania pracy, żadne z nas zresztą nie ma możliwości obliczeniowych Cambridge Analytica, a i Facebook wyciągnął lekcję ze zbyt frywolnego obchodzenia się z danymi 😉 Piszę o tym, dla złapania skali, co może zdziałać odpowiednie ubranie w słowa swojej „oferty”. Już wiesz, jaka jest Twoja marka, co może zaoferować pracodawcy, to teraz czas odpowiednio to zaadresować, by wybrano właśnie Ciebie.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista kompetencje przyszłości kompetencje kluczowe work life balance blog
Fot. Julia Malinowska

Biuro w kuchni – najważniejsze zalety i wady pracy z domu

natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista work life balance rynek pracy praca zdalna praca z domu
Nelly Atnoniadou Unsplash

Zapraszam Państwa do jadalni, o, tutaj na wprost właśnie odbywa się międzykontynentalna telekonferencja. Przejdźmy do salonu, mijamy przedszkolaka w trakcie rytmiki przez Zooma, i jesteśmy w pokoju dziecięcym gdzie trwa spotkanie kreatywne na Teamsie. Brzmi znajomo? Praca z domu nadal utrzymywana jest w wielu polskich firmach, a nawet bez niepewności dotyczącej sytuacji epidemiologicznej, większość pracodawców deklaruje zwiększenie jej udziału w stosunku do stanu z przed Covid-19.

Tradycyjnie, statystyki 🙂 Eurostat podaje, że w 2019 roku z możliwości pracy z domu korzystało około 14% aktywnych zawodowo Polaków (jednak 10% to osoby korzystające z tego rozwiązania sporadycznie, w nagłych wypadkach), natomiast podczas pandemii udział ten wynosił od 35-40%. Biorąc pod uwagę wszystkie zawody, które z takiego rozwiązania korzystać nie mogą, procent ten jest ogromny! (dla porównania w USA było to nie więcej niż 30%). Możliwość sprawdzenia rozwiązania pod presją dała szybki wynik eksperymentu: według badania PWC, 74% pracodawców deklaruje zwiększenie udział home office po ustaniu pandemii.

Fajnie? Nie fajnie?

Oczywiście, że fajnie. Jednak jako zupełna rewolucja w sposobie funkcjonowania rynku pracy, wymaga głębszego przyjrzenia się dlaczego fajnie, a dlaczego jednak czasami mniej.

Pralka chodzi w tle – ZALETY PRACY ZDALNEJ

Po pierwsze: aspekt finansowy. Przy przyjęciu rotacyjnego kalendarza przychodzenia do biura, redukuje się jego koszty, bo przelicznik 1 pracownik = 1 biurko przestaje mieć zastosowanie. Wycięcie jednego dnia z tygodnia to wymierne korzyści związane z kosztami np. elektryczności – słynny już eksperyment japońskiego Microsoftu, który skrócił tydzień pracy do 4 dni, wskazał na 23% spadek w zużyciu energii (i 40% wzrostu produktywności, ale o tym więcej trochę dalej).

Są też wyraźne oszczędności dla pracowników – według raportu WGSN Adapted Lifestyles – Work przeciętny Amerykanin, korzystając z opcji work from home raz w tygodniu, rocznie wyda od 2000 do 6500$ mniej na benzynę, jedzenie poza domem czy opiekę nad dziećmi. Nie wiem, jakie dokładnie byłyby to oszczędności w przeliczeniu na polskie realia, ale niech wstanie każdy, kto teraz nie wspomina z rozrzewnieniem niewydanych na te właśnie kategorie złotówek z marca lub kwietnia 😉

Po drugie: czas i elastyczność. Nie trzeba dojeżdżać do pracy. A wykonywanie zadań można zaplanować wtedy, kiedy jest na to najodpowiedniejszy moment, najważniejsze, by były wykonane na czas. Możliwość zarządzania własnym dniem pracy pozwala pracownikom realizować work-life balance na najwyższym poziomie, a do zadań siadać w momencie największej inspiracji i produktywności: prawdziwa sytuacja win-win.

Po trzecie: produktywność. Trochę wypadkowa punktu pierwszego i drugiego. Oczywiście amerykańscy naukowcy (a dokładniej Prodoscore) to zmierzyli i Amerykanie byli o 47% bardziej produktywni w marcu i kwietniu 2020 (pracując z domu) niż w tym samym okresie w 2019. Wspomniany wcześniej Microsoft również zanotował znaczny wzrost – 40%. W ich przypadku chodziło o całkowitą rezygnację z jednego dnia w tygodniu, ale przywołuję ten przykład, jako dowód na to, że pracownik, któremu się ufa, że wykona swoje zadania, nie ważne gdzie jest i kiedy je robi – *werble* – faktycznie to robi.

Po czwarte: brak ograniczeń. To niby oczywiste i nic nowego, ale jednak da się współpracować globalnie bez uszczerbku dla jakości pracy. Da się też online zrobić naprawdę bardzo wiele rzeczy, które wcześniej nie były takie oczywiste. Wszystko wskazuje na to, że do tego zmierza sektor usług jako taki, więc przyzwyczajajmy się.

Po piąte: środowisko. Gdyby wszyscy mieszkańcy USA pracowali zdalnie przez połowę czasu, emisja dwutlenku węgla spadłaby o 51 milionów ton sześciennych rocznie (za Global Workplace Analytics). Czy to możliwe? Nie ważne – cokolwiek, nawet najmniejsze działania, które mogą prowadzić do poprawy sytuacji klimatycznej, powinny i muszą być podejmowane.

Po szóste: dystans społeczny i higiena. Pracując w domu jesteśmy mniej narażeni na kontakt z chorymi w biurze. Z drugiej strony, gdyby w firmie trafił się zakażony, nie miałoby to znaczenia z punktu widzenia procesów, jeżeli realizowane byłyby z domów.

natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista work life balance rynek pracy praca zdalna praca z domu
Chris Montgomery Unsplash

Gdzie są moje spodnie? – WADY PRACY Z DOMU

Po pierwsze: brak równowagi. Według badań LinkedIn w okresie pandemii i pracy w domu, większość (86%!) pracowników odczuwało presję udowodnienia, że faktycznie pracują z domu, co skutkowało średnio 28 nadgodzinami w miesiącu. Tak – nadgodzinami na home office. Miało to też wyraźny wpływ na zdrowie: pogorszenie jakości snu oraz ogólnego stanu psychicznego.

Po drugie: oddzielenie życia zawodowego od prywatnego (i odwrotnie!). To ciąg dalszy punktu pierwszego, ale oprócz ciągłego bycia w pracy i zatracenia przez dom jego podstawowej funkcji (co już i tak dla wielu było wystarczająco trudne), pojawia się cały aspekt organizacyjny – wielu pracowników czuła się zagubionych w tym co wypada, a co nie wypada pokazać podczas videokonferencji. Dla jednych konwersacja z kotem to miły przerywnik, dla innych cokolwiek innego niż ściana w tle to już za wiele.

Po trzecie: problemy techniczne. Słychać mnie? A teraz mnie słychać?

Po czwarte: izolacja i rozkojarzenie. W domu zawsze się coś dzieje i zawsze jest coś do zrobienia, więc dla gorzej zorganizowanych połączenie jednego z drugim okazało się trudne. Wzrastało także poczucie izolacji. W moim odczuciu było to wynikiem pandemii i obostrzeń, jednak wymieniam to jako potencjalny minus dla tych najbardziej społecznych typów 😉 Zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że biuro jest miejscem budowania zespołu i burzy mózgów, więc jego całkowite zniknięcie nie wpłynie pozytywnie na produktywność.

Po piąte: brak dojrzałości kadry menadżerskiej i kodeksu pracy: to duży temat jak na jeden punkt. Polskie prawo pracy nie jest przygotowane na pracę zdalną jako zjawisko na szeroką skalę, jednak najwięksi pracodawcy i ich zrzeszenia już teraz lobbują za odpowiednimi rozwiązaniami, które ułatwią prawidłowe postępowanie. Dużo jest też do zrobienia w temacie nastawienia menadżerów, którzy nie wiedzą jak motywować, delegować i organizować zespół rozproszony. Nadal, wbrew danym statystycznym i wynikom, silnie ugruntowany jest pogląd, że jak kogoś nie widzę i nie mogę go kontrolować, to na pewno śpi i mnie oszukuje. Z tego powodu home office jako zjawisko zostało ocenione wysoko przez polskich pracowników, ale nisko przez polskich menadżerów.

Przejście na pracę zdalną właściwie z dnia na dzień było dużą próbą polskiego rynku pracy i w ogólnym rozrachunku widać, że udaną. Teraz czas na systemowe rozwiązania jej minusów, bo wszystkie z nich wydają się stosunkowo łatwe do naprawienia, a plusy pracy z domu są nie do przecenienia.

PS Jeżeli chciałabyś / chciałbyś zmienić pracę na taką, która oferuje pracę zdalną, możemy Ci w tym pomóc.

natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista work life balance rynek pracy praca zdalna praca z domu
Allie Unsplash

Śmierć employer brandingu – rynek pracownika vs. rynek pracodawcy

Jeżeli to jeszcze nie jest oczywiste, to informuję, że kocham statystyki. I rozpocznę od kilku, licząc na efekt coraz większych oczu podczas czytania.

  • w związku z pandemią koronawirusa 40% pracowników obawia się utraty pracy, a 60% obawia się obniżenia zarobków lub warunków umowy (za pracuj.pl);
  • według danych Randstad Polska w kwietniu 2020 liczba aplikacji kandydatów wzrosła rok do roku o 10%, liczba ofert ze strony pracodawców spadła o 40%;
  • GUS podaje, że spadek zatrudnienia, zanotowany w kwietniu 2020 jest największy we współczesnej historii Polski (częściowo ma to związek z rozwiązaniami z tarczy antykryzysowej, ale nadal mowa o 150 tysiącach etatów!);
  • Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje globalną recesję na poziomie 3% w 2020r, (w Europie 7,5%), jednak są to dane z okresu wypłaszczania się krzywych zachorowań – aktualnych prognoz nie podano.

A teraz użyjmy naszej podręcznej maszyny czasu i z nostalgią przypomnijmy sobie pytania, które zupełnie na poważnie krążyły po rynku pracownika jeszcze na początku roku:

  • Jak zachęcać pracowników by pracowali w konkretnej firmie: co, oprócz wysokich pensji możemy im dać?
  • W jakich modelach biznesowych sprawdzi się skrócony tydzień pracy?
  • W jakim tempie powinna wzrastać płaca minimalna i ile powinna wynosić?

Uatrakcyjnienie rynku pracy dla kandydatek i kandydatów jest teraz równie abstrakcyjne jak perspektywa globalnej pandemii w zeszłe Boże Narodzenie. Pojawiają się pierwsze analizy, dotyczące odbicia się gospodarki po lockdownie – dużo mówiono o okresie marzec-czerwiec, kiedy to panowało wiele obostrzeń, a z drugiej strony wdrażane były kolejne wersje tarcz antykryzysowych – i nie są one optymistyczne.

Co to oznacza dla przeciętnego pracownika? Co możesz zrobić, by zwiększyć swoją pewność na rynku pracy?

  • kliknąć tu 😉
  • bądź na bieżąco: sprawdzaj najnowsze ustalenia dotyczące rynku pracy w wiarygodnych źródłach, znaj swoje prawa i możliwości, by móc podjąć dyskusję z pracodawcą, jeżeli znajdziesz się w trudnej sytuacji;
  • przyzwyczaj się do niepewności: nikt nie wie ile to jeszcze potrwa i do czego zmierza, więc proaktywne nastawienie, a także zrozumienie sytuacji zupełnie zmieni narrację Twojej sytuacji zawodowej;
  • załóż, że nic już nie będzie takie same i zastanów się, jak możesz to wykorzystać. Sytuacje graniczne często są wynikiem usprawnień i nowych pomysłów – to teraz jest czas by wziąć sprawy we własne ręce lub zaproponować szefowi wymyślone przez siebie rozwiązania. „Elastyczność”, ulubiona fraza z wielu CV, teraz faktycznie nabiera znaczenia.
natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista work life balance rynek pracy praca zdalna praca z domu
Johnson Wang Unsplash