fbpx

Wiele srok za ogon – gig economy jako alternatywa pracy od 8 do 16

Okazuje się, że jazda na rolkach jest często bodźcem do późniejszych postów na blogu, tak jak było w przypadku Pani w Czerwonej Maździe, i tak jest też dziś. Mimowolnie uczestniczy w tym Asia, z którą na tych rolkach jeżdżę i którą serdeczne pozdrawiam 😉 . Odbywamy w trakcie różne, światopoglądowe dyskusje, a czasami rozmawiamy też o jedzeniu i innych głupotach, jasne, że tak. Tym razem, bodźcem była nasza rozmowa o tym, że można NIE pracować od 8 do 16.

Byłyśmy zgodne, że kiedy kończyłyśmy studia, obie miałyśmy wyobrażenie, że praca, do której powinnyśmy dążyć to biuro, poniedziałek – piątek 8 do 16. Wtedy byłaby to Prawdziwa Praca Dorosłego Człowieka (PPDCz). Oczywiście miałyśmy świadomość, że istnieją inne opcje PPDCz, ale właśnie ta wydawała się najbardziej oczywistą dla obranej przez nas ścieżki kariery i edukacji. Jeżeli Twoja droga była inna, zakładam też, że inny był cel i benchmark, ale nie mam wątpliwości, że coś takiego istniało.

I wtedy dzieje się coś, co wybija Cię z rytmu – nie jesteś już w biurze między 8 a 16 i nagle okazuje się, że wbrew Twoim wcześniejszym przekonaniom, w biurze też nie jest bardzo wiele innych osób i nie są to jedynie emeryci i matki z małymi dziećmi. Shocker!

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości tłum doradztwo zawodowe gig economy
Ludzie, którzy potencjalnie powinni być w biurze. Fot. Mauro Mora Unsplash

Odpowiedź na pytanie dlaczego ci wszyscy ludzie nie są teraz w pracy?! może być bardzo różna, jednak bez wątpienia obecny rynek pracy wymaga większej elastyczności. Badania dotyczące przyszłości sposobów pracowania są zgodne, że nie należy się za bardzo przyzwyczajać do pracodawcy i miejsca, a wręcz aktywnie poszukiwać różnych możliwości wykorzystywania swoich umiejętności.

I tu wchodzi tytułowa gig economy, po polsku zwana gospodarką dzielenia lub współdzielenia, polegająca na pracy od zlecenia do zlecenia (lub na kilku zleceniach na raz), które najlepiej wykorzystują nasze aktualne zasoby i umiejętności. Od popularnego w zawodach artystycznych freelance’u różni się tym, że zlecenia mogą być z zupełnie innych dziedzin, mieć zupełnie inny cel i charakter. Oprócz tego projekty gig economy zazwyczaj dotyczą więcej niż jednej osoby – w skrócie łączą najlepiej do tego predysponowane i chętne jednostki na tak długo, aż zadanie zostanie wykonane.

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości langfurh praca zdalna frrelance doradztwo zawodowe gig economy
Agnieszka ❤️ i ja pracujemy nad naszymi gigami w Lang.fuhr Cafe w Gdańsku, wykorzystując elastyczność tego rozwiązania.

Co daje gig economy? Pracownikom – swobodę wyboru zadania oraz miejsca i czasu jego wykonywania. Pracodawcom – mniejsze koszty, oszczędność czasu i zwinność. Klientom – szybszy i tańszy dostęp do usługi i towaru.

Czego nie daje? Pracownikom – stabilnej wypłaty oraz wszelkich praw związanych ze stabilnym zatrudnieniem. Dodatkowo wymaga dużej samodyscypliny i odporności. Jako minus wskazuje się też samotność – nie ma się raczej zaplecza znajomych z biura.

Myślicie sobie pewnie teraz, że to jakieś układy na wysokich szczeblach przy projektach korporacyjnych, najprawdopodobniej jeszcze w działach IT. Tak, gig economy ma się świetnie w sektorze technologii i z niego się wywodzi, ale każde z nas styka się z nią właściwie codziennie.

Wynajmowałaś / łeś kiedyś swoje mieszkanie w ramach Airbnb? Gig economy.

Wracałaś / łeś z imprezy uberem? Gig economy.

Wystawiłaś / łeś swoje makramy na Etsy? Gig economy.

Są też przykłady offline – możesz być fryzjerką / fryzjerem pracującą kilka dni w salonie, czesać w lokalnym teatrze i uczyć tego innych w ramach lokalnej akademii (albo na youtubie, ale chciałam jednak w realu). Lub rano prowadzić zajęcia jogi w lokalnym parku, potem opiekować się czyimś dzieckiem, a wieczorem wyprowadzać psy na spacer.

Powiedz mi kim jesteś, a na pewno znajdę dla Ciebie odpowiednie gigs!

Przykłady można mnożyć, sednem jest przestawienie się z myślenia czy ci wszyscy ludzie nie powinni być teraz w pracy? na to, że PPDCz tak naprawdę nie istnieje, nie trzeba „być kimś z zawodu„, nie trzeba nawet mieć jednej konkretnej odpowiedzi na pytania „gdzie pracujesz?„.

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości zawody przyszłości uber eats praca zdalna freelance doradztwo zawodowe gig economy
Żołnierz pierwszej linii frontu gig economy. Fot. Eggbank Unsplash

2 odpowiedzi na “Wiele srok za ogon – gig economy jako alternatywa pracy od 8 do 16”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.