fbpx

Dlaczego inkluzywność ma większe znaczenie dla organizacji, niż myślisz

Wchodzimy w świąteczny czas rodzinnej atmosfery, wigilii pracowych oraz podarunków. W zeszłym roku o tej porze pisałam o benefitach, których pracownicy faktycznie oczekują. A wiecie czego prawdziwie oczekuje wielu z nas zamiast świeczki, herbaty i power-banka z logiem firmy? Inkluzywności.

O co chodzi w tej inkluzywności

Inkluzywoność w miejscu pracy to stworzenie takiego otoczenia, w którym każdy, niezależnie od pochodzenia, płci, wyznania, stanu zdrowia czy orientacji seksualnej jest w stanie funkcjonować w sposób zupełnie naturalny i ma możliwość rozwijania swojego potencjału.

Wiecie co zazwyczaj słyszę, kiedy pada ta definicja? Bez przesady. Praca to nie miejsce by się z „czymś takim obnosić”. Jeżeli to są również Twoje myśli lub myśli Twoich przełożonych, oto kilka powodów, dla którego takie uprzywilejowane podejście jest błędne:

  • nie zdajesz sobie sprawy, że w momencie kiedy mówisz np. o świętowaniu wigilii, o urlopie z rodziną czy swoim ostatnim treningu obwodowym, właśnie „obnosisz się” z rzeczami, o których inni często – w środowisku nieinkluzywnym – nie mogą powiedzieć nic. Nie chodzi o przeniesienie domu do pracy, łączenia sacrum z profanum, a zauważenie tej dysproporcji i odpowiednią reakcję.
  • podejście „wszystkim po równo” nie jest odpowiednie z prostej przyczyny, że nie wszyscy potrzebują tego samego – ci, którzy znajdują się w jakiejkolwiek mniejszości z góry mają utrudnioną sytuację, więc wsparcie, które otrzymują od pracodawcy powinno być adekwatnie większe. I jeżeli burzysz się teraz w sobie, że to niesprawiedliwe, to serio: check your privilage.
  • zajęcie stanowiska inkluzywnego, często postrzegane jako ryzykowne, tak naprawdę jest wyraźnym stanowiskiem employer brandingowym, przemawiającym szczególnie do młodszego pokolenia, które zaczyna stanowić coraz większą część rynku pracy
Pride Christmas!

Co Ci to da?

Jeżeli należysz do mniejszości, inkluzywność zapewne da Ci poczucie bezpieczeństwa, lojalności i skrzydeł, tak jak można zaobserwować np. u pracowników Ikea. Jeżeli nie:

  • niesamowitą okazję do nauki poprzez poszerzanie doświadczeń i rozumienie różnych perspektyw.
  • lepszą atmosferę w pracy i głębsze, bardziej szczere relacje
  • lepszą retencję pracowników, mniejsze rotacje
  • odzwierciedlenie rynku oraz wyraźnych trendów społecznych
  • etykietę (brzydkie słowo) firmy innowacyjnej i future-prooferskiej

Warto? Oczywiście, że tak. I nie z tych wszystkich powodów, co wyżej, a z takiego, że jeżeli dzięki działaniom inkluzywnym chociaż jedna osoba może mieć lepsze święta, to warto. Dla ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.