fbpx

Fake newsy w rekrutacji

Fake newsy, czyli nieprawdziwe informacje rozprowadzane w celu zdezorientowania innych to chleb powszedni w 2021r. Są standardowym działaniem internetowych trolli, szczególnie w tematach kontrowersyjnych czy politycznych. Napędza to ruch, zwiększa podziały… Na jednym ze szkoleń z kompetencji przyszłości robię ćwiczenie, podczas którego pokazuję nagłówki nieprawdziwe i prawdziwe i uczymy się rozróżniać jedne od drugich. To już poważna sprawa, realna umiejętność potrzebna do funkcjonowania. Czy będzie to więc wpis z serii „kompetencje przyszłości„? Nie. Tym razem zmierzymy się z fake newsami w rekrutacji.

Fake news w rekrutacji natalia florek personal branding
Cienka granica między jednym a drugim.

CV lekko koloryzowane

Natalio, ale czy ja mogę to napisać? Słyszę bardzo często, gdy Klient lub Klientka, nad którego/ej CV pracujemy, zastanawia się nad wpisaniem czegoś co nie jest, hm, do końca zgodne ze stanem faktycznym. Spodziewacie się pewnie, że ja teraz uniosę się bardzo, krzyknę przerażona i zaprzeczę gorliwie. No więc, nie, takie zachowania nie są zupełnie w moim stylu 😉 A odpowiedź na to pytanie brzmi – o ho! – to zależy.

Po pierwsze, ważne jest to, co chcemy napisać. Czy można napisać, że było się Project Managerem/ką jeżeli zarządzało się projektami od A do Z, ale stanowisko się tak nie nazywało? Moim zdaniem tak, a wręcz bardziej obiegowa nazwa będzie czytelniejsza dla rekruterów. Czy można napisać, że pracowało się jako Project Manager/ka opisując doświadczenie matki/ojca? Tylko z dużym dystansem do siebie i ze skłonnością do ryzyka.

Często też pojawia się temat tego, że kłamstwo – nazwijmy rzeczy po imieniu, choć bardziej w duchu tego posta byłoby nazwanie tego fake newsem 😉 – jest nie do wyśledzenia czy sprawdzenia. Ha! Lepsi od Ciebie tak uważali. Serio, mam pod ręką co najmniej kilka soczystych anegdot, kiedy tego typu akcje zostały obnażone i to z całkowicie zaskakujących powodów (nigdy nie wiesz kto kogo zna!).

Ogłoszenie dalekie od planety Ziemi

A czy firmy kłamią w ogłoszeniach, Natalio? Oczywiście! Jak z nut! To skąd mam wiedzieć, czy faktycznie jest tak, jak piszą? Jak mówiły legendarne reklamy Dr. Pepper: you don’t know if you don’t try, ale rozumiem, że nie jest to obszar naszego życia, w którym chętnie rzucamy się w nieznane.

Na poważnie – najlepiej jest poszukać wspólnych znajomych lub znajomych znajomych na LinkedInie, których możesz spytać o atmosferę pracy. Portale jak GoWork dają trochę wiedzy na ten temat, ale trzeba pamiętać, że opinie decydują się wystawiać w większości osoby rozczarowane, zgorzkniałe, wyrzucone. Można zobaczyć na co ci niezadowoleni pracownicy narzekają najczęściej i zastanowić się czy jest to coś bliskie Twoim potrzebom, ale zawsze przepuść je przez filtr anonimowego postu w internecie.

Ostatecznym papierkiem lakmusowym jest oczywiście rozmowa kwalifikacyjna, na której już na własnej skórze wyczujesz czy to miejsce dla Ciebie czy nie. Zawsze po takich cringeowych rozmowach kwalifikacyjnych moich Klientów silnie odradzam im podjęcie pracy w miejscu, w którym intuicja podpowiada im, że nie będzie fajnie. Oszczędzają swój czas (i nerwy!), ale też czas i pieniądze firmy. Win-win.

Everybody lies

Jak głosił slogan kultowego, acz już odrobinę zakurzonego serialu Dexter. Myślę, że świadomi są tego zarówno rekruterzy jak i kandydaci, więc jakieś tam szare pole jest dozwolone. Ważne jest – jak przy każdym (fake) newsie – sprawdzanie źródeł. Skąd o tym wiem? Jak mogę zweryfikować prawdziwość tego, co widzę? Jaki interes ma autor w tym, że w to uwierzę. Ostrożność nie zaszkodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.