fbpx

System ATS – przyjaciel czy wróg

Usłyszałam, że straszę robotami. A to okropna nieprawda! Nie straszę, uprzejmie informuję o nadchodzącej coraz szybciej automatyzacji, podpierając się faktami, a nie jakimiś niskimi pobudkami grania na emocjach 😉 Rozmowy z moimi klientami sygnalizują, że znaczna cześć z Was słyszała o zautomatyzowanych systemach wspierających rekrutację, ale nie na tyle, by mieć jakąś bardzo zdefiniowaną opinię. Więc teraz wchodzę ja – cała na biało – i już tłumaczę (w duchu SEO): co to jest system ATS? jak obejść system automatycznej rekrutacji oraz czy należy się na niego denerwować czy jednak oswajać?

O idealnych i nieidealnych CV już pisałam, oprócz tego cały listopad zajęły mi audyty Waszych dokumentów, z których najważniejsze wnioski zebrałam w zapisanej relacji na Insta. Teraz czas na zgłębienie tego, co Was najbardziej martwi – oszukać robota, obejść system a może po prostu się z nim zaprzyjaźnić?

jak ominąc system ATS rekrutacyjny natalia florek personal branding
Dziś tłusty czwartek więc postanowiłam ten techniczny tekst urozmaicić obrazkami pączków 😉

ATS – co to i dla kogo

Aplicant Tracking System (System Śledzenia Aplikacji) to zautomatyzowane narzędzie, które pozwala w sposób szybki i – z założenia – bardziej efektywny wyselekcjonować najodpowiedniejszych kandydatów i kandydatki do dalszych etapów rekrutacji. Korzystają z niego duże firmy, zazwyczaj rozproszone lub rekrutujące na wiele stanowisk na raz. Software pozwala HRowcom oszczędzić czas, a rozwiązanie rynkowo jest oceniane wysoko, więc jego dalsze rozpowszechnianie to kwestia czasu. Pierwszy wniosek jest więc taki, że należy założyć, że nie tworzymy CV już tylko dla ludzkich oczu, ale także dla, hm, robocich (robockich?).

System może działać na kilka sposobów, w zależności od parametrów wybranych przez dział rekrutujący. Może „przepościć” Cię do kolejnego etapu, jeżeli przekroczysz jakiś % zgodności lub przepościć tylko ustaloną liczbę najlepszych aplikacji. Niezależnie od tego, chodzi o to, by być jak najbardziej zgodnym z poszukiwanym profilem. To trochę tak jak było w połowie lat 2000, kiedy kluby wprowadziły selekcję i sam fakt tej selekcji wprowadził jakiś zupełnie nowy rodzaj magii w życie nocne Sopotu. Stało się w absurdalnie długich kolejkach, by potem wejść – lub nie – do jednego z wielu, de facto identycznych, klubów.

system śledzenia aplikacji aplicant tracking system ats natalia florek personal branding
Chętnie przyjmę jakoś metaforę, która uzasadnia ich obecność tu. Szukanie pracy jest trudne, ale pączki są fajne, oprócz tego.

7 sposobów na skuteczne przejście systemu ATS

W przypadku selekcji na bramce w grę wchodziło wiele zmiennych – na przykład humor selekcjonera czy Twój poziom intoksykacji. Z systemem ATS nie jest tak trudno – ponieważ to maszyna i do tego automatyzująca proces, kieruje się bardzo konkretnymi, łatwymi do zdefiniowania kryteriami.

  1. Słowa klucze – odpowiedni dobór słów w CV i ich częstotliwość, w pewnym sensie tworzące odbicie ogłoszenia o pracę. Super sprawdza się do tego sekcja „umiejętności”. Temat gdzie szukać słów kluczy i które z nich na pewno musisz uwzględnić omawiam szczegółowo w szkoleniu z czytania ogłoszeń o pracę.
  2. Nagłówki – wiadomo, że CV ma zapadać w pamięci i nastała moda, by skracać dystans na przykład poprzez nowatorskie nagłówki. Haczyk tkwi w tym, że system rekrutujący nie ma pamięci, natomiast kreatywne nagłówki mogą sprawić, że będzie zdezorientowany i nie zeskanuje Twojego doświadczenia, jeżeli będzie ukryte pod hasłem „tu byłem, to robiłem”. Trzymajmy się standardów.
  3. Język – literówki i dziwne sformułowania gramatyczne na pewno nie zostały wprowadzone do systemu, więc przeczytaj swoje CV jeszcze raz i daj mamie lub siostrze na wszelki wypadek do korekty (albo zlec profesjonalistce). Kluczowe jest także by CV było w wymaganym przez pracodawcę języku – zazwyczaj języku, w którym napisane jest ogłoszenie.
  4. Skróty – nie używaj skrótów, nawet jeżeli są oczywiste dla wszystkich ludzi, którzy nie mieszkają pod kamieniem. Bezpieczniej jest używać pełnych nazw stanowisk, uczelni itp.
  5. Format pliku – najłatwiejszy dla systemu jest .docx, prawie równie dobry jest .pdf. Reszta to ryzyko.
  6. Bajery graficzne – to nie jest tak, że teraz ma zniknąć wszystko co jest ładne w Twoim CV (np. kropeczki pokazujące poziom znajomości języka), jednak miej na uwadze, że system zamienia wszystko w plik tekstowy, często opuszczając wszelkie tabele, stopki i inne wodotryski. Zachowaj umiar by nie mieszać mu w głowie i zawsze, oprócz prezentacji graficznej ujmij daną rzecz w słowach.
  7. Fonty i kolory – systemy, choć są nowymi technologiami, nadal najbardziej lubią CV w starym stylu – napisane znaną i lubianą czcionką (Arial, Times New Roman, wiecie, oldskul), najlepiej na ciemno na białym tle. Warto mieć to na uwadze, kiedy aplikujesz w miejsce, gdzie system jest na 100% pierwszym punktem kontaktu. Miej jednak na uwadze, że systemy są ciągle udoskonalane, by lepiej odpowiadać aktualnym trendom w CV i rzeczywiście generować pracodawcom najlepsze wyniki.

A taka bonusowa rada na koniec – to, że firmy korzystają z systemów śledzenia aplikacji nie jest tajemnicą i nie robią tego, by Ci cokolwiek utrudnić. Kiedy aplikujesz przez guzik „aplikuj” często znajdziesz w jego okolicy lub na stronie przekierowania logo lub informację, kto tę rekrutację procesuje. Wykorzystaj to jako informację, by Twoje CV wyglądało odpowiednio.

Sztuka uwodzenia pracodawcy – co mówić i czego nie mówić na rozmowie kwalifikacyjnej

Tak, wiem – porównanie szukania pracy do randkowania jest wyświechtane i każdy go używa, zadowolony ze swojej błyskotliwości i niesamowitego, oryginalnego poczucia humoru. Ale wytrzymajcie z nim i ze mną jeszcze chwilę, bo posłuży mi do przeprowadzenia Was przez meandry rozmowy kwalifikacyjnej, pierwszej randki reszty Waszej kariery.

Zanim przejdziemy dalej, przypominam, że zawsze należy założyć, że pozostałe osoby, które chcą randkować z danym pracodawcą w ramach tego samego ogłoszenia matrymonialnego (lub tego samego profilu na Tinderze) potrafią tyle samo co Ty. Są podobnie wykształcone, mają podobną historię – spełniają kryteria formalne dlatego trafiają w ogóle na spotkanie. Tym się nie wyróżnisz, ale wiadomo, jak w każdym związku musi być to „coś”. Jak, w takim razie sobie pomóc? Co mówić, a czego nie?

Rozmowa kwalifikacyjna mem doradztwo zawodowe natalia florek personal branding
Źródło: Bored Panda

Jak pomóc chemii

Chemia będzie albo nie będzie – to standard również w związkach. Na przykład mój mąż, mimo obiektywnie słabej nawijki („cześć, jak mas zna imię? A ile masz lat, Natalia?”), właściwie natychmiast zawładnął moim sercem 😉 Na rozmowie kwalifikacyjnej są jednak obszary i tematy, które mogą Ci pomóc przechylić szalę na swoją stronę – i stawiam 10pln, że to coś, o czym nie pomyślałaś/łeś.

Po pierwsze, to nie będzie randka we dwoje – będzie obecny ktoś z HRów i co najmniej jeden tzw. „hiring manager” czyli osoba decyzyjna i ta, która faktycznie buduje tu zespół. Ale to jeszcze nie koniec! Najprawdopodobniej rekrutują Cię do zespołu, który już istnieje i ma swoją dynamikę. W zależności od tego z kim będziesz współpracować, dobry menadżer będzie Cię lustrował pod tym kątem, a Ty nie masz szans wiedzieć jaki to kąt! Spytaj więc:

  • Jak duży jest zespół, jak blisko ze sobą współpracują? Jakiego rodzaju osób w nim brakuje? (budujesz narrację, że jesteś tym brakującym puzzlem, dając jednocześnie do zrozumienia, że grasz zespołowo).
  • Co powinnam wiedzieć o pracy tutaj / w tym zespole / na tym stanowisku przed moim pierwszym dniem? Czy mogłabyś / mógłbyś opowiedzieć mi o zadaniach / krokach milowych z pierwszego miesiąca / dwóch / trzech? Co jest według Ciebie najfajniejsze w tej pracy? (wchodzisz głębiej w temat tego, konkretnego środowiska i tego człowieka – jego / jej potrzeb i oczekiwań, a także pokazujesz, że już masz zakasane rękawy i gotowość do nauki i wsparcia, a więc rozwiązania jego / jej problemów).
mem rozmowa kwalifikacyjna doradztwo zawodowe natalia florek personal branding
Źródło: Bored Panda

Czar prysł

Wiecie, jak wszystko idzie świetnie, myślisz, że to ten / ta, motyle w brzuchu, i nagle dzieje się coś takiego, że czar, niczym bańka mydlana, pryska? Na przykład wtedy, kiedy mój kolega ze studiów poznał w klubie swój ideał – wszystko się zgadzało, wygląd, gadka się kleiła, poczucie humoru to same, ewidentnie chemia w obie strony i ona nagle mówi: „zaraz wracam, idę j**nąć szczocha”. No, nie czekał na nią jednak po czymś takim, a o swoim rozczarowaniu opowiadał jeszcze kilka dni później… Dlatego już teraz uzbrój się w kilka rzeczy, których nie wolno Ci powiedzieć na rozmowie, nie bądź taka/i jak ta dziewczyna z klubu.

Nie mów: Nienawidzę mojego obecnego / byłego szefa / pracy. Dlaczego: W ogóle najlepiej nie mówić o byłej pracy, a już na pewno nie źle. Wydajesz się wtedy niedojrzała/y i pamiętliwa/y, a do tego trudno się pewnie z Tobą pracuje. Jesteś na rozmowie o pracę, więc logiczne jest, że nie chcesz już pracować tam gdzie teraz. Przekuwaj coś, czego nie lubisz w chęć rozwoju. Użyj tej okazji na przykład do pochwalenia nowego pracodawcy (chciałabym/ chciałbym pracować w tak dużej / znanej / specjalistycznej organizacji).

Nie mów: Nie mam pytań. Dlaczego: Serio nie masz pytań?! To jesteś nieprzygotowana/y, nie zależy Ci, a oprócz tego nuda i czar pryska. Zadaj pytania z poprzedniego akapitu. Spytaj jak będzie wyglądał Twój typowy dzień. Dowiedz się więcej o kulturze organizacji, ale miej pytania!

Nie mów: Mam nadwrażliwość jelit / Mój mąż mało zarabia / Wychowuję sam trójkę dzieci Dlaczego: Jesteś tam z powodów profesjonalnych i nawet jeżeli według Ciebie ten osobisty szczegół jest istotny w kontekście pracy, to serio – nikogo to nie obchodzi. Co rekruter (i menadżer!) ma zrobić z taką informacją? Zajmą się tym , kiedy już będziesz pracownikiem, nie powoduj na własne życzenie sytuacji niezręcznej ciszy z dźwiękiem świerszczy w tle. Zadaj sobie pytanie „czy powiedziałabyś / powiedziałbyś to na pierwszej randce?” i postępuj adekwatnie.

Nie mów: Yyyy… / Nie wiem. / Denerwuję się! / [Kłamstwo – byleby coś powiedzieć] Dlaczego: Przesadzam, no może oprócz przypadku kłamania, które jest bardzo słabe. Ale szczerze wierzę, że każdą rzecz można powiedzieć na wiele sposobów. Powiedz zamiast: to ciekawe pytanie, nigdy nie zastanawiałam się nad odpowiedzią, ale pierwsze przychodzi mi do głowy… Jestem podekscytowana, zbiorę myśli i już odpowiadam. Większość pytań z rozmowy kwalifikacyjnej nie ma na celu sprawdzenia Twojej wiedzy, a sposobu w jaki myślisz, jak radzisz sobie w różnych sytuacjach, jak wygląda chemia, którą nawiązujesz z przyszłym szefem / szefową. Jako hiring manager z kilkuletnim stażem przyrzekam, że każdy z nas z otwartymi ramionami przyjmuje kogoś, kto szuka rozwiązań zamiast rozkładać ręce! 🙂

Nie mów: Ile będę zarabiać?/ Jakie są benefity? / Kiedy od Was usłyszę? Dlaczego: Nie mów nic, co mogłoby dać do zrozumienia, że już się sam/a zatrudniłeś/łaś na tym stanowisku. Pozwól, by tematy pieniędzy i benefitów poruszył przedstawiciel HR, a jeżeli tego nie zrobi, uzbrój się w cierpliwość i poczekaj na ofertę. Rekrutacja nie dzieje się w próżni – trzeba Cię wrzucić w widełki, porównać do innych kandydatów, negocjować.

mem rozmowa kwalifikacyjna doradztwo zawodowe natalia florek personal branding
Źródło: Bored Panda

No-go zone

W poszukiwaniu partnera są obszary, które pojawiają się szybko i zazwyczaj są decydujące w decyzji. Paradoksalnie są to wszystkie obszary, których nie należy w ogóle wspominać na rozmowie kwalifikacyjnej, w sposób prosty i przystępny podane na infografice poniżej.

rozmowa kwalifikacyjna o co pytac natalia florek doradztwo zawodowe personal branding

Nie poruszaj tych tematów z własnej inicjatywy, a gdy zostaniesz o któryś z nich spytana/y, posłuż się dyplomacją – to mimo wszystko bezpieczniejsza odpowiedź niż jej odmowa (chociaż wiem, że są takie sytuacje, w których odmowa to jedyne słuszne wyjście). Na przykład na pytania o rodzinę można pójść w narrację „moja sytuacja osobista w pełni pozwala mi na realizowanie obowiązków zawodowych”. Na pytanie o wiek – zazwyczaj zawoalowane pod czymś takim jak „a kiedy skończyłeś studia?” – warto odwołać się do doświadczenia, mówiąc, „studia jakiś czas temu, a zdobyte doświadczenie od tego czasu pomoże mi w szybkim wdrożeniu się w zadania”.

Jest też mnóstwo pytań, które padają na rozmowach i można do nich podejść strategicznie. Są też typowe „pułapki” z Twojego CV, które mogą się na rozmowie pojawić. Ale to już temat na inny post – dajcie znać, czy bylibyście zainteresowani.

Sztuka bycia beznadziejnym

Trochę dramatyzuję z tym tytułem, taki cklickbait 😉 Ale będzie o ponoszeniu porażek, ze szczególnym uwzględnieniem porażek na rynku pracy, a wiadomo, że to boli. *Dramatyczna pauza* – a może jednak nie? Czytaj dalej by się przekonać. (W kategorii mniejszych porażek zaliczmy fakt, że mój komputer odmawia zrobienia literki „ci – c z kreseczką”, więc jeżeli nie wyłapię, to będzie więcej obciachowych literówek niż zwykle).

ponoszenie porażek fail fast natalia florek personal branding doradztwo zawodowe kompetencje przyszłości
O ponoszeniu porażek napisano już książki, niech to zdjęcie będzie zapowiedzią dalszego tonu tego wpis :D.
Fot. Estee Janssens Unsplash

Szanse, że się nie uda są większe niż te, że się powiedzie

Statystycznie 90% start-upów się nie udaje. Ludzie ładują swoje zasoby: czas, energię, pieniądze w jakiś pomysł, który potem rynek weryfikuje i zazwyczaj nie jest to korzystne dla founderów. Co robią wtedy ci ludzie? W skrócie – strzepują kurz, rozglądają się by zobaczyć co się wydarzyło na świecie przez ostatnie kilka miesięcy (lat) kiedy byli skupieni na swoim pomyśle i nie odwracając się za siebie, idą dalej. Chwilę później angażują się w kolejny pomysł, mądrzejsi o doświadczenie. Podobnie działa coraz bardziej rozpowszechniona poza światem IT metoda zwinnego zarządzania – wprowadzam swoje rozwiązanie – działa / nie działa – ulepszam lub porzucam. Nie ma sentymentów, porażki są wpisane w ten sposób działania i tylko ponosząc je jesteśmy w stanie szybciej dojść do efektów. W ciągle zmieniającym się otoczeniu szybkość weryfikacji i wykonania jest istotniejsza niż perfekcyjny rezultat.

A teraz przejdźmy do „zwykłego świata” i tego jak my, zazwyczaj, jesteśmy nastawieni do porażki. Generalizując, osoby urodzone mniej-więcej do 1990 roku porażek nie ponoszą lub przynajmniej we własnych umysłach nie dopuszczają takiej opcji. Ciągłe dążenie do perfekcji, na ściśle wyznaczonych torach to standard. Podobnie szefowie z pokoleń boomersów, X czy Y nie bardzo są w stanie przyjąć cokolwiek poniżej 100% normy. I w momencie, w którym się posypie, jest dramat. Nikt nas nie nauczył, że to, hm, normalne. Wyobraź sobie teraz kilka najgorszych rzeczy, które mogłyby Ci się przytrafić w karierze zawodowej i załóż, że się wydarzą jedna po drugiej. Co robisz?

ponoszenie porażek fail fast natalia florek personal branding doradztwo zawodowe kompetencje przyszłości
Hasło motywacyjne na każdą drogę usłaną porażkami. Fot. Hello I’m Nik.

4 zasady ponoszenia porażki

Tak się składa, że nasi spece od agile’a i start-upów już to wiedzą i dzielą się z nami, wystarczy posłuchać. Przygotuj się na porażkę i zapewnij sobie, by była:

Szybka – nie ma żadnego powodu, by przedłużać coś co, nie działa. Ciągnąc projekt bo już zaangażowaliśmy w niego swój czas, to doprowadzimy do końca, mimo że jest kompletnie bez sensu. Wytrzymać w tej pracy, której szczerze nienawidzę, dłużej niż rok bo jak to będzie wyglądało w CV. Wierzyc, że coś się samo zmieni, pandemia się skończy, dzieci urosną, od nowego miesiąca, wtedy, kiedy schudnę… Mówi się, że nigdy nie jest dobry moment, ale to nieprawda – dobry moment jest od razu wtedy, kiedy zauważysz, że dana rzecz do niczego nie prowadzi.

Tania / bezpieczna – domyślam się, że wcześniejsze akapity mogły wywoływać trochę buntu, właśnie ze względu na aspekt finansowy. Już to widzę, jak mój szef pozwala porzucić projekt za grube bańki. Ale tak właśnie się dzieje – lepiej stracić trochę pieniędzy teraz, niż później utopić dużo więcej. Zawsze przed zaangażowaniem większych środków warto zastanowić się, czy to co robię jest faktycznie tego warte. Zdecydowanie za rzadko przyznajemy sami przed sobą, że coś nie działa tak jak powinno (albo jest po prostu bez sensu). Odpowiedzialne ponoszenie porażki zakłada eksperymentowanie, ale przy bezpiecznym podejściu do finansów.

Akceptowana – znacie na pewno 5 faz żałoby, które można tak na serio przypisać do większości dołujących wydarzeń w życiu. Zaczyna się od wyparcia, potem jest gniew i bunt, negocjacje, depresja i na koniec akceptacja. Nie odmawiam przeżywania wszystkich tych uczuć, ale mocno zachęcam do przebrnięcia do fazy 5 (gdyż wiele osób utyka gdzieś po drodze) i to jak najszybciej. Szczególne wyraźnie widać to przy stracie pracy. Na swojej drodze spotykam teraz wiele tzw. koronnych, osób, które straciły pracę w trakcie pierwszej fali i od ręki mogę wymienić całkiem sporą grupę, która nadal nie dowierza, że tamten statek już odpłynął, nie ma powrotu.

Motywująca – jeżeli już jesteście w fazie akceptacji to tak zapewne będzie, ale wydzielam osobny podpunkt, bo to ważne. To nie jest koniec świata, to nowe możliwości i nowy początek – jeżeli tak do tego podejdziesz, przyjmiesz start-upowe myślenie, to będziesz o tyle z przodu przed ludźmi bez tego mindsetu, utkniętych w fazie negocjacji albo – co gorsza – dalej twardo cisnących projekt skazany na porażkę. To super mocny fundament nie tylko dla Twojej dalszej kariery, ale także mocna i potrzebna kompetencja przyszłości.

ponoszenie porażek fail fast natalia florek personal branding doradztwo zawodowe kompetencje przyszłości mbank fail ęśąż

Uczyć się od mistrzów porażek

Jakieś pół roku temu mBank przysłał do wszystkich swoich użytkowników testowe powiadomienia push, między innymi to najbardziej urocze o treści „ęśącż”. Mnie rozbawiło, internety ogólnie też, ale sporo było głosów, że to porażka na całej linii, że bankowi nie wypada i czy tak samo nonszalancko traktują nasze przelewy. Kto nie kliknął nigdy omyłkowo „odpowiedz wszystkim” niech pierwszy rzuci kamieniem 😛 mBank podszedł do tego mistrzowsko-marketingowo, z dużym dystansem i jest idealnym przykładem oswajania porażki nr 1: humor.

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, że nas mózg lubi się porównywać i że to niedobrze, ale odpuśćmy mu na chwilę i poczytajmy o najsłynniejszych porażkach, o milionach dolarów, które wielcy biznesu przepuścili na głupie pomysły, o eks-prezydencie jakiegoś mocarstwa, który nie wie kiedy ze sceny zejść i tego typu tematach. Wujek Google ma tego na pęczki. Nadanie perspektywy swojej sytuacji to sposób na oswajanie porażki nr 2.

Pośmialiśmy się już z innych? 😉 To teraz spójrz na siebie – zaakceptuj porażkę, nie oceniaj się zbyt surowo, zastanów się nad tym co zrobić by to jednak była okazja do nauki i pomyśl o tym, jak wcześniej znosiłaś/łeś porażki? A jak sukcesy? Widzisz – masz już odznakę radzenia sobie z tym, życie toczy się dalej. Przyjęcie, że już wiesz co robić, i że to normalna część Twojego życia, to strategia oswajania porażki nr 3. Idealna na zakończenie tego wpisu.

„Wszystkie” miejsca do szukania pracy

Ostatnio było bardzo „miękko” – dużo o kompetencjach przyszłości, dywagacji na temat tego, jak będzie wyglądał rynek pracy za kilkanaście lat… To ważne i (dla mnie mega) ciekawe, ale dziś czas na post z kategorii „twardych”, a więc podających bardzo konkretne informacje, ułatwiające szukanie pracy. Będzie o miejscach, w której tej pracy szukać.

Zanim przejdziemy do meritum, chciałabym zastosować techniki autopromocji i zaproponować Wam inne teksty z serii tych praktycznych: o rasowaniu profilu na LinkedIn, o trikach na skuteczne CV, o networkingu, o powodach dla których może być odrzucane CV, o tym, dlaczego personal branding jest ważne, o tym co pisać w CV po przerwie (np. macierzyńskiej), o zdjęciu profilowym na LinkedIn, o pięciu rzeczach, które powinno zawierać idealne CV i , uf, jeden z moich pierwszych wpisów o rekrutacji przez media społecznościowe. Każdy znajdzie coś dla siebie 😉

Wielka Trójka

Słowo „wszystkie” w tytule jest w cudzysłowie, bo nie ma takiej możliwości, żebym faktycznie podała Wam WSZYSTKIE opcje. Myślę, że zrozumiecie i nie oczekujecie aż takiego poziomu szczegółowość ;). Nawet teraz doradzam przy okazji tworzenia nowej platformy rekrutacyjnej dla menadżerów, znam jednego start-upowca, który też drąży temat… Dzieje się i to wyraźny sygnał, by być na bieżąco. Na początek jednak bezpieczne, oldskulowe rozwiązanie w postaci portali do szukania pracy:

screen pracuj.pl doradztwo zawodowe natalia florek personal branding
Strona lądowanie z Pracuj.pl podpowiada oferty odnośnie Twojego profilu, co też jest przydatne. (U mnie akurat misz-masz, bo pracuję nad szkoleniem 🙂 .

Pracuj.pl – największy i najbardziej popularny. Interesujące nas oferty wyszukujemy po słowach kluczach: stanowisku, firmie, lokalizacji itp. Ogłoszenia są zazwyczaj bardzo rozbudowane, nie ma niedopowiedzeń. Coraz częściej pojawiają się nawet widełki płacowe. Jeżeli gąszcz informacji Cię przerasta lub nie jesteś pewna/y o czym czytasz – może szkolonko? 😉

Praca.pl – wszystko co powyżej i jeszcze dodam, że obie strony mają również sekcje doradcze, artykuły na temat rynku pracy, eventy itp.

Gazetapraca – mam sentyment, bo swojej pierwszej pracy szukałam w papierowym dodatku do Gazety Trójmiasto. W tej chwili połączone z Goldenline i nastawione na działanie lokalne, nadal jest go-to dla wielu pracodawców.

Mniejsze portale służące jako platformy z ogłoszeniami to między innymi jobs.pl, InfoPraca czy Aplikuj.pl. Działają na podobnej zasadzie, ale każdy ma jakiś wyróżnik – np. InfoPraca nie pozwala żadnej aplikacji pozostać bez odpowiedzi.

Social network

Skoro pojawił się już Goldenline to teraz czas na media społecznościowe. Budowanie sieci kontaktów jest bardzo przydatne w budowaniu kariery zawodowej, a rzeczony Goldenline i mój ulubiony LinkedIn służą właśnie temu. Oprócz tego LinkedIn wyraźnie rośnie w siłę i sprawność jako portal oferujący pracę. Znajdują się na nim często ogłoszenie niepublikowane nigdzie indziej, różne warianty premium pozwalają też odpowiednio dobierać podpowiedzi – czy raczej będziesz rozbudowywać swoją sieć czy lepiej się wyszukiwać? Zawsze warto mieć rozbudowany i aktualny profil, by zwiększyć swoją widoczność. (Nie wiesz jak? Jest w ofercie! 🙂 )

screen linkedin praca doradztwo zawodowe natalia florek personal branding
Zakładka „Oferty Pracy” na LinkedIn w moim przypadku wyraźnie eksponuje moją fiksację na Amazon z przed jakiegoś czasu 😉

Bardzo popularne są też grupy Facebookowe – każde większe miasto ma swoją pt. „Praca XYZ”. Zazwyczaj są to środowiska bardzo dynamiczne, mówiąc eufemistycznie, ale w większości z nich wypleniono już zalew ofert MLMów i prowizji za fotowoltaikę 😛 W moim odczuciu (a zapisałam się do wielu, jak Polska długa i szeroka), głównie oferowana jest tam praca tymczasowa lub niewymagające wysokich kwalifikacji stanowiska. Natomiast każdemu polecam grupę Praca – Wrocław, niezależnie od miejsca zamieszkania, ze względu na prowadzącego posiadającego GIGANTYCZNĄ wiedzę o prawie pracy i dzielący się nią za darmo. Jego poczucie humoru również jest spoko 😉

Jeżeli piszemy już o sieci kontaktów, to jest jeszcze przecież ta w realu. Rozmawiajmy o pracy, podpytujmy znajomych. Firma chętnie zatrudniają osoby z polecenia, badania wskazują, że jest to najczęściej pozytywne doświadczenie. Myślę, że na każdym z moich spotkań towarzyskich pada w którymś momencie „A czy znasz kogoś, kto…”

Jestem z branży

A co jeśli jesteś bardzo nastawiona/y na konkretną branżę lub firmę? Większość z firm na na swoich stronach internetowych zakładkę „Kariera” lub „Praca” i to świetne miejsce, by zacząć. Da nam też informację o tym, w jakim tempie rozwija się (lub rotuje!) firma, widząc ile jest ogłoszeń do danego działu, coś co nie jest tak łatwo zauważalne na ogólnych wyszukiwarkach, a daje nam między wierszami cenną informację. Wiele firm oferuje także możliwość spontanicznego aplikowania – czyli pozostawienia swojego CV, nawet jeśli aktualnie nikogo nie szukają.

Jeżeli nie wiesz konkretnie jaka firma Cię interesuje, ale wiesz, że mogliby odsiać wszystkie ogłoszenia, które nie są np. z branży języków obcych, to internet i start-upowcy już to przewidzieli i jak grzyby po deszczu mnożą się platformy przeznaczone pod specyficzne branże. Działają różnie, ale te z listy poniżej są już sprawdzone. Nie ma tam Twojej branży? Możliwe, że jeszcze na nią nie trafiłam. Jeżeli znajdziesz odpowiednią platformę – daj znać!

screen no fluff jobs doradztwo zawodowe natalia florek personal branding
Nofluffjobs, portal do wyszukiwania stanowisk IT, wymaga od pracodawców publikowania widełek płacowych. Trzymam kciuki by stało się to normą w innych branżach.

Inżynieria, architektura – CAD.pl

IT – nofluffjobs, teamquest, 4programmers, bulldogjob, justjoinit

Językoznawstwo, lingwistyka, tłumaczenia – linguajob.pl

Komunikacja, PR, marketing – glassdoor (chociaż bardzo szybko rozrasta się na portal ogólny), rocketjobs, interaktywnie

Media – grapevine

Medycyna – portalmedica

NGO, fundacje, organizacje charytatywne – NGO.pl

Może ktoś inny się tym zajmie?

Oczywiście żartuję, bo nie bardzo jest tak, że ktoś może to w 100% zrobić za nas. Ale jest opcja szeregu firm doradczych, które działają jako pośrednicy pracy (wyprzedzając pytanie, które powinno trafić do moich FAQ 😉 – ja tak nie działam*), łącząc pracodawcę z potencjalnymi pracownikami. Założyłabym jednak, że teraz w świecie pandemicznym skupiają się na zleceniach firm, szukających konkretnych pracowników, a nie na osobach prywatnych szukających firm.

Jeżeli pamiętasz jeszcze co to kolokwium, dni rektorskie i wpis w indeksie można odwiedzić Biuro Karier swojej uczelni. Można też poszukać wsparcia w Urzędzie Pracy – jeżeli nie w poszukiwaniu, to w doszkalaniu, zasiłku itp. W czasach przed-pandemicznych działały także wszelkie targi pracy, meet-upy i wydarzenia branżowe. Zakład o dychę, że przeniosły się obecnie online (Jobicon, Targi Pracy, Career Expo).

Znam też zwolenników opcji wkroczenia do biura firmy i wręczenia CV. To coś, czego nigdy bym nie zrobiła i chyba nie polecam, ale moi znajomi byli bardzo zadowoleni z efektów. Więc, podsumowując i patrząc na duży wachlarz możliwości, najlepiej przyjąć to, co najbardziej nam odpowiada, w myśl zasady whatever works.

screen career expo doradztwo zawodowe natalia florek personal branding
CareeExpo niedługo ogłosi termin tegorocznej edycji.

*Nie współpracuję z pracodawcami i nie mam usługi łączenia pracownika z pracodawcą. Skupiam się natomiast na stworzeniu mocnego i skutecznego wizerunku zawodowego poprzez dokumenty, rozmowy itp, podpowiadam też na jakie stanowiska warto aplikować przy danym skillsecie, ale to Wy finalnie decydujecie gdzie aplikować. Może to się zmieni, ale na razie dobrze mi po tej stronie lustra 😀

Ostatnie stracie astronauty z youtuberem

Kiedy byłam dzieckiem, byłam naprawdę świetna w gry komputerowe. Nie na zasadzie, że lubię to robić i przechodzę levele, tylko na zasadzie takiej, że zbiera się za moimi plecami pół podwórka i patrzy, jak gram. W „Świecie Dziecka” na Grunwaldzkiej przez jakiś czas stały dwie wielkie konsole SEGA i za 5ziko (wtedy – połowa lat 90 – to był majątek, szczególnie dla dziewięciolatki) można było grać w Sonica tak długo, aż się nie zginęło. Nie miałam sobie równych. Zdarzyło się nie raz i nie dwa, że panie ekspedientki wypraszały moich (również głównie dziewięcioletnich) kibiców ze sklepu, bo było ich za dużo. Szacun na dzielni nie do porównania z niczym, szczególnie, że byłam dość drobnej postury dziewczynką w bardzo chłopackim świecie. Pamiętam też, wyraźnie jak dziś, że żałowałam, że granie w gry nie może być pracą albo chociaż sportem. Och, jak przykro i jakież rozczarowanie, że wyprzedziłam swój czas…

natalia florek fortnite zawody przyszłości gaming komptencje przyszłości inteligencja emocjonalna personal branding marka osobista rozwój osobisty
Te możliwości, które mogłam mieć… 😉 Fot. Vlad Gorshkov

Obecnie odbywają się mistrzostwa świata w prawie każdej, ważniejszej grze komputerowej, a finały w Fortnite w 2019 roku oglądało w streamingu ponad 2 miliony (DWA MILIONY!) osób. Zwycięzca turnieju, szesnastoletni Bugha, wygrał 3 miliony dolarów, a mniej więcej w tym samym czasie, największa gwiazda dyscypliny, Ninja, podpisał wieloletni kontrakt sponsorski z Adidasem, chociaż na turniej się nawet nie zakwalifikował. To, co było całkowicie nierealne w moim świecie jest już (prawie) mainstreamem w 2020. Więc, aby zwieńczyć ten straszny rok i jego ostatni dzień, zapraszam na tekst o zawodach przyszłości. Głos oddaję młodzieży, bo to oni w którymś momencie stwierdzili, że gaming to jednak sport i praca. I to oni zdecydowanie lepiej kminią co im będzie za jakiś czas potrzebne. Liczę na to, że będzie to bodźcem do przebranżowienia się dla niektórych z Was albo chociaż do postanowień noworocznych 😉

W zeszłym roku sporo szumu narobiło badanie LEGO, które wskazało, że dzieci nie chcą już być astronautami, a youtuberami. Jest to pewne uproszczenie – wszak dzieci miały w tym badaniu do wyboru tylko 5 zawodów, a pytano tylko w 3 krajach, ale i tak załamywano ręce nad losem ludzkości. Śmiesznie, że załamują ci odpowiedzialni za aktualną sytuację klimatyczną, i bardziej lokalnie, za brak mojej kariery gamingowej, ale jak zwykle popadam w dygresje.

A jakby spojrzeć na to tak, że dzieciaki widzą szansę zarabiana w kreatywny sposób na swojej pasji, korzystając z dostępu do nowych technologii? A jakby zgłębić badanie Lego i Harris Poll i doczytać, że chodziło o celebrowanie 50 rocznicy lądowania na Księżycu i o dowiedzenie się, co dzieci myślą o życiu na innych planetach i lotach w kosmos? I że 75% jest za, a wręcz sama chętnie poleci i chce zrobić w swoim życiu coś, co się do tego przyczyni? Powiem tylko: ok, boomers.

natalia florek lego zawody przyszłości gaming komptencje przyszłości inteligencja emocjonalna personal branding marka osobista rozwój osobisty
Lego leci w kosmos. Fot. Kelly Sikkema

W 2019r spytano młodzież w 7 krajach jak wyobrażają sobie zawody przyszłości w ramach konkursu Future Jobs Contest. Zwycięzców można podzielić na kilka kategorii:

Ekologiczną, z takimi propozycjami jak detoksykator odpadów, kosmiczny ekolog czy projektant odzysku.

Związaną z nowymi możliwościami technologicznymi, głównie w medycynie i robotyce: projektant robotów humanoidalnych, pilot medycznych nanorobotów albo mikro-robotyczny chirurg.

Dotyczącą nowych form transportu: kontroler pojazdów autonomicznych i policjant ruchu powietrznego.

Rozrywki i wyglądu: wirtualny stylista, twórca oprogramowania do makijażu, ekspert odzieży high-tech. No i polski akcent, o którym nie wiem co myśleć: kosmiczny piłkarz.

Gorąco zachęcam do przejrzenia podlinkowanego raportu pod kątem inspiracji. Jeśli czeka Cię na rynku pracy jeszcze kilkanaście (albo kilkadziesiąt!) lat, oto najlepsza ściągawka do tego, co będzie na tapecie w 2035. (Ponieważ BARDZO lubię ten temat, odwołuję również do moich wpisów: o gig economy i do cyklu o kompetencjach przyszłości – wstęp, odcinek 1 i 2).

natalia florek dron zawody przyszłości gaming komptencje przyszłości inteligencja emocjonalna personal branding marka osobista rozwój osobisty
Robot dnia naszego powszedniego. Fot. David Henrichs

Powiecie, ale to konkurs dla dzieci, jak to się ma do faktycznej sytuacji? Tak, że uczestnicy widzą problemy do rozwiązania lub możliwości do wykorzystania. Na tym JUŻ stoi cała idea start-upów (i nie tylko). Zresztą nie tylko dzieci, ale dorośli, poważni naukowcy prognozują w tym zakresie i to co wymyślają nie jest w ogóle odległe od wyników konkursu. W tym super-mega-arcy-ciekawym raporcie o stanie rynku pracy i prognozach na najbliższe lata kawa na ławę wyłożone są technologie, które firmy mają zamiar implementować przez najbliższe 5 lat (tak, pięć) i na przykład wszelkiego typu roboty zyskały około 10% w stosunku do 2018 (tak, dwa lata). Strona 30 i 32 dają natomiast gotową listę „prac jutra”.

Przerażające i onieśmielające? Miało być miło na koniec roku, a teraz myślisz o tym, że roboty przejmą Twoją pracę, a Ty nie wiesz nic a nic o androidach ani blockchainie? Nic bardziej mylnego, jest dobrze – nadal, niezmiennie (i nadal w perspektywie 5 lat), będzie przybywało nowych, nieistniejących zawodów szybciej, niż te oldskulowe będą zanikać. Masz więc czas, na znalezienie swojej niszy i lekkie (lub efektowne) przebranżowienie, bez gigantycznej groźby bezrobocia. Kiedy w armii amerykańskiej pojawiły się drony, obawiano się co będzie dalej z załogami samolotów patrolujących. Co się okazało? Owszem – w dronie nie leci człowiek, ale w bazie jest nie tylko jego pilot, ale także 30 serwisantów i 80 analityków. Zamiast bezrobocia mierzyli się z brakami odpowiednio wykwalifikowanej kadry. I w tym jest sedno – odpowiednim pokierowaniu swoich umiejętności i kwalifikacji. Inwestowaniu w kompetencje przyszłości i postawę life-long learning. Do zrobienia na miękko, działamy? 😉

Jesteś super, sprawdź to.

Był taki czas w moim życiu, podczas którego byłam menadżerką w korporacji i miałam w swoim władaniu około dwudziestoosobowy zespół. Nie było to nawet tak dawno, licząc w tradycyjnych jednostkach czasu, ale mentalnie to było jakieś dwa życia temu 😉 Niemniej, dobre samopoczucie zespołu, a także ich samodzielność i wydobycie z każdej z nich (bo to były same super-kobiety) najmocniejszych stron od początku dawało mi poczucie misji. Fast forward do dziś i okazało się, że tego typu zachowania to jest w ogóle moja ŻYCIOWA misja. I nie twierdzą tak (tylko) ja, a różne pomiary i testy profilujące, które sobie w między czasie zrobiłam.

natalia florek testy osobowości zawody przyszłości gaming komptencje przyszłości personal branding marka osobista rozwój osobisty gallup fris mbti
Oto ja, idąca moją życiową drogą 😉 😛 A tak poważnie, to zawsze chętnie chwalę się tą sesją z niesamowitą Julią Malinkowską.

Nie wiesz co robić? Może któryś z poniższych Ci to podpowie albo przynajmniej poda Ci Twoje mocne strony, na których od teraz będziesz budować swoją karierę? Zawsze warto dowiedzieć się o sobie więcej, by wesprzeć rozwój i samoświadomość. Zapraszam na krótki opis moich ulubionych testów profilujących!

(Jeżeli nadal nie mija poczucie zagubienia lub nie chcesz z tym iść sam/a – mam w swojej ofercie również usługi profilowania, które opierają się na niektórych z poniższych, a na pewno mają na celu wydobycie tego, co w Tobie najlepsze)

Budowanie na talentach

Królem testów wspierających budowanie na swoich mocnych stronach jest Clifton Strenghts Finder, w Polsce znany bardziej jako test Gallupa. Po odpowiedzi na 177 pytań (mając limit czasu na każde z nich), system wypluwa raport, szeregujący 34 talenty w kolejności występowania u Ciebie. I nie chodzi tutaj o śpiew czy gotowanie, a o naturalne zachowania, które wykorzystujesz w codziennym podejmowaniu decyzji.

natalia florek testy osobowości zawody przyszłości gaming komptencje przyszłości personal branding marka osobista rozwój osobisty gallup fris mbti
Trochę ekshibicjonizmu: oto moje Gallupowe DNA. Każda z kresek odpowiada innemu talentowi. Grafika pochodzi z mojego indywidualnego raportu Clifton Strength Finder.

Dlaczego to jest super?

  • test bardzo dogłębnie analizuje Twoją „top 5”, do tego stopnia, że podsuwa Ci konkretne zachowania, na które się decydujesz w określonych sytuacjach i rady jak je intensyfikować, by wyciągnąć z siebie same najlepsze rzeczy.
  • budowanie na mocnych stronach sprawia, że jesteśmy SIEDEM razy bardziej produktywni, niż kiedy tego nie robimy
  • prawdopodobieństwo, że ktoś uzyska takie same wyniki w pierwszej piątce wynosi 1 do 33 milionów, więc daje ogromne poczucie wyjątkowości i siły takiej kombinacji talentów.
  • każdy talent należy do jednej z czterech grup (executing – wykonanie, influencing – wpływanie, relationship building – budowanie relacji, strategic thinking – myślenie strategiczne) i raport wizualnie przedstawia, która z nich jest u Ciebie najsilniejsza, nawet zanim zgłębisz się w szczegóły.
  • można założyć, że rzeczy z końca listy to to, czego Ci brakuje, ale tak nie jest. To są cechy najmniej istotne, a więc takie, których nie zauważasz. „Przeszkadzaczami” są nadal cechy z top 5, co także zostaje przedstawione w raporcie, w nawet zabawny sposób ukazując, jak łatwo można przegiąć z dobrymi chęciami 😉
  • test zrobiło już ponad 16 milionów osób, a wszędzie są certyfikowani coachowie, którzy pomogą interpretować jego wyniki, więc jeżeli myślisz, że to coś dla Ciebie, może warto kogoś takiego poszukać.

Warto wiedzieć: test jest płatny – około 250pln. Do tego najbardziej dostępny jest po angielsku, a podobno język, w którym się rozwiązuje ma znaczenie w odniesieniu do odpowiedzi, które się wybiera. Dodatkowo, jeżeli ktoś bardzo dużo myśli o swoim rozwoju i ma w miarę rozwiniętą samoświadomość, to wyniki testu nie będą dla niej/niego wielkim odkryciem. Może w takim przypadku warto sięgnąć po coś darmowego? Jako alternatywę proponuję VIA Character Strengths, kolejny test zachęcający do poznania swoich mocnych stron, równie popularny i przebadany jak Gallup. Analiza nie jest tak dogłębna, ale wystarczy 🙂

Gdyby jednak ktoś był typem, dla którego mówienie o mocnych stronach to rzyganie tęczą, mam też coś z drugiej strony, pozbawione lukru, a równie otwierające oczy: dowiedz się w jaki sposób sabotujesz samą/samego siebie z testem „9 ways you self-sabotage”. Też jest po angielsku, ale spokojnie można wrzucić w translator. Nie dowiesz się co robić, by być bardziej skuteczną/ym, ale co robisz już teraz by skuteczną/ym NIE być. A może też Ci tak wyjdzie, że to co Gallup uznał za zaletę jest również idealnym sposobem na autodestrukcję? 😉

Ludzie są różni

Zgodnie z moim nr 1 Gallupa, widzę i doceniam, że ludzie są różni (Individualization), a moi znajomi często się śmieją, że „ludzie są różni” to moje motto życiowe. Mam nawet ulubiony test profilujący – mhm, nadchodzi – to, jak bardzo ludzie są różni! Jest to test MBTI (Myers-Briggs Type Indicator), tzw. 16 osobowości, który możecie zrobić za darmo i po polsku tutaj, na tej równie pięknej graficznie, co inspirującej, stronie.

natalia florek testy osobowości zawody przyszłości gaming komptencje przyszłości personal branding marka osobista rozwój osobisty gallup fris mbti
Ekshibicjonizmu ciąg dalszy: oto moje MBTI: Ekstrawertyczna, intuicyjna, uczuciowa i planująca. grafika pochodzi ze strony 16personalities.com

Dlaczego to jest super?

  • test analizuje nas na wielu płaszczyznach: tego jak wchodzimy w interakcje (ekstra i introwertycy), jak patrzymy na świat (praktycznie czy nowatorsko), czym się kierujemy podejmując decyzje (uczuciami czy faktami) oraz tego jak działamy (plan vs improwizacja)
  • w opisie dostajemy zestaw mocnych i słabych cech, charakterystykę zachowania w sytuacji romantycznej, w przyjaźni, w rodzicielstwie czy w pracy, które są zaskakująco szczegółowe
  • znając typy swoich najbliższych albo uświadamiając sobie na podstawie testu swoje własne potrzeby i/lub niedociągnięcia, komunikacja z innymi staje się super-łatwa
  • na przestrzeni czasu Twój typ może się zmienić i to też jest ciekawe widzieć czarno na białym jak przestawiają się priorytety
  • testu nie używa się oficjalnie w doradztwie zawodowym, jednak jego uniwersalność często się przydawała na przykład na warsztatach dla zespołów, nawet jako ciekawostka 😉

Jest też w 100% polski FRIS czyli test stylów myślenia, który mierzy jakim zachowaniom nadajesz największy priorytet. Możesz się więc dowiedzieć, czy przeważa u Ciebie perspektywa relacji, faktów, idei czy struktur. Analiza rozszerzona jest też o styl działania, które może być połączeniem kilku z nich. To stosunkowo nowe i ciekawe narzędzie, które pozwala świadomie budować na swoich naturalnych skłonnościach oraz lepiej komunikować się i rozumieć innych. Badanie jest płatne i może być przeprowadzane tylko przez certyfikowanych trenerów (koszt to 250pln plus cena konsultacji) co trochę odbiera mu uroku, jednak może być początkiem interesującej drogi. Pewnie ważne jest, by zadać sobie pytanie co jest dla nas akurat najważniejsze: dowiedzenie się, jacy jesteśmy świetni czy co robić by być jeszcze świetniejszym.

Na zupełny koniec dorzucam kolejną alternatywę, odrobinę polityczną: test wartości moralnych. To już daleki krewny, a wręcz bardziej sąsiad z naprzeciwka testów predyspozycji zawodowych, ale myślę, że mówi nam sporo o naszych priorytetach. Na wykresie kołowym pojawia się 10 wartości i nasze „nasilenie” w każdej z nich, wraz z opisem co oznaczają. Nie powie nam jaką karierę obrać, ale łatwo wyciągnąć wnioski, że jeżeli komuś najniżej wypada „nienaruszalność-tradycja” (ciekawe KTO mógł mieć taki wynik? Hmmm… 😉 ), to taka osoba nie będzie się pchała do tradycyjnych zawodów, sztywnych struktur itp.

Polecam poklikanie w międzyświątecznym czasie. Chętnie się dowiem, który podobał się Wam najbardziej!

Wszyscy konsultanci są zajęci – żalpost (ale z konkursem!)

Dziś miał być zabawny wpis o benefitach w pracy i zapewne kiedyś będzie, ale jak zasiadłam do pisania, to sobie pomyślałam – jakie znowu, (brzydkie słowo), benefity. Black Friday pomieszał mi się chyba z Blue Monday, ale to nie jest dobry tydzień dla rynku pracy – czytam artykuł za artykułem o zapaści kolejnych branż, o tym, że kryzys bardziej dotyka kobiety i zderzam się też z własną historią, historiami moich przyjaciół i klientów no i jakimś kosmosem byłoby dla mnie teraz pisanie o benefitach.

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty kompetencje przyszłości doradztwo zawodowe rynek pracy odrzucenie kalendarz
Fot. Waldemar Brandt

Raczej o tym, jakie to uczucie, kiedy dorośli ludzie zaczynają ci płakać, bo obdzwonili już WSZYSTKICH potencjalnych pracodawców i NIKT nie zatrudnia. Jakie to uczucie, kiedy idzie się do Urzędu Pracy i urzędnicy wyrażają zdziwienie, że jest się jedynym interesantem nie na kacu. Jakie to uczucie słyszeć na infolinii ZUSu od kilkunastu dni: wszyscy konsultanci są zajęci…

Covidowe bezrobocie, chociaż jest nas masa, jest bardzo samotne, wszyscy konsultanci są przecież zajęci. Wyrwani z bezpiecznej posady, która miała być już do emerytury, kubeł zimnej wody na marzenia o własnej firmie eventowej, a na aktualne ogłoszenia jest się zbyt mało lub za bardzo wykwalifikowanym. Albo całe życie robiło się w turystyce i pracodawcy zakładają, że nie poradzisz sobie w innej branży.

I ten czas, a właściwie brak czasowej perspektywy. Tu piszą, że kilka lat, a tam że conajmniej do końca 2021. O ile wiosną nastawienie było chłodne, ale miało to trwać maks kilka miesięcy, to teraz dociera do nas, że tak już po prostu będzie.

Odnajdujesz się w powyższym tekście?

natalia florek personal branding marka osobista rozwój osobisty doradztwo zawodowe black friday maseczka
Fot. Adam Nieścioruk

Jak mówią – dostajesz cytryny, to zrób lemoniadę. To bliska mi filozofia, jestem typem człowieka, dla którego szklanka jest zawsze pół pełna, a jak nie jest, to trzeba do niej po prostu czegoś dolać i tak postanawiam stawiać czoła warunkom pandemicznym. Oferuję swoją pomoc w ramach tego, co teraz robię, a żeby nie było aż tak smutno i przygnębiająco, niech będzie Black Fridayowy konkurs:

JAKA JEST NAJBARDZIEJ PRZYDATNA ZAWODOWA UMIEJĘTNOŚĆ W PANDEMII I DLACZEGO?

Może być na poważnie lub żartobliwie – wystarczy to wpisać pod tym postem i go udostępnić. Do wygrania jedna z 3 godzinnych konsultacji online, podczas której będziesz mogła/mógł sprawdzić swoją sytuację na rynku, omówić obawy i możliwości. Wpisy zbieram do końca Black Friday czyli do 23:59 27 listopada. Zwycięzców ogłoszę na profilu FB w kolejnym tygodniu (30.11-04.12) i będziemy się ustawiać na spotkania.

CV lifehacks dla średniozaawansowanych

Tekst miał być zupełnie o czym innym, mianowicie: Czy warto korzystać z szablonów do CV? CV, które przyciąga uwagę i przekona pracodawców! Szybko doszłam jednak do wniosku, że to tylko kolejna wersja tego i tego, a research, który robiłam doprowadził mnie do zaskakującego wniosku: mamy prawie 2021 rok 🤯. To oraz bezpłatne audyty CV, które robię do końca października, narzuciły zupełnie inny palący temat: jakie triki i life hacki można wykorzystać by zostawić konkurencję w tyle? Gwarantuję, że ta tajemna wiedza da Ci dużo więcej niż zestawienie zalet i wad onlineowych szablonów.

CV lifehack level 0

To podstawy, które przewijały się już we wcześniejszych postach – dobór fraz i sekcji do stanowiska, na które się aplikuje, przejrzysta forma oraz nacisk na to, co pracodawca może mieć z zatrudnienia nas. Jeszcze tego nie robisz? Nie czytaj dalej, w obecnych systemach rekrutujących nie masz szans na przejście pierwszego etapu. Polecam kliknąć linki we wstępie (albo na skróty) i wróć do nas później…

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista cv rynek pracy idealne cv kto napisze cv kubek
Pierwsze z dobrze dobranych do treści bloga zdjęć kubków. Fot. Danielle Macinnes Unsplash

(Już nie tak) Początkujący poszukiwacz pracy

Załatwione? Świetnie. Twoje aktualne CV przejdzie niektóre systemy rekrutujące i trafi przed oczy rekrutera na jakieś 6 sekund. To już coś. Teraz czas zadbać o to, by przeszło każdy system filtrujący.

Zakładam, że wiesz mniej-więcej jaką pracę chcesz wykonywać. Od teraz poświęć trochę czasu, który wcześniej poświęcałaś lub poświęcałeś na wysyłkę CV w ciemno, na rozpoznanie rynku. Przeczytaj wszystkie ogłoszenia, które dotyczą Twojego profilu i chłoń język w nich zawarty. Stwórz listę master key words, czyli słów kluczy, bez których nie istnieje ogłoszenie w Twojej kategorii i zawrzyj je w swoim dokumencie.

Rada dla leniwych: Nie masz czasu? Myśl co wpisujesz w wyszukiwarce, szukając ogłoszeń. To idealny trop do tworzenia master key words.

Pro tip dla gorliwych: rozważ stworzenie tzw. word-cloud czyli zbioru słów, którye Ty lub Twoi wymarzeni pracodawcy wykorzystują najczęściej. Taką aplikacją jest np. Wordle.

CV-hacking dla średniozaawansowanych

Ok, osiągnęliśmy etap, w którym dobrze zbudowane CV z odpowiednimi umiejętnościami trafia na biurko rekrutera i bardzo prawdopodobne, że chwilę później do skrzynki mailowej docelowego menagera z pytaniem zapraszać / nie zapraszać? HR zrobiły swoje – dostarczyły kompetentną osobę do dalszej weryfikacji. Co możesz zrobić, by zwiększyć swoje szanse na pozytywny wynik zanim w ogóle dojdzie do Waszego spotkania?

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista cv rynek pracy idealne cv kto napisze cv kubek
Drugie, dobrze dobrane do treści zdjęcie kubka. Fot. Bryce Koch Unsplash

*Werble*

Dobrze jest podejść do całego tematu szukania pracy jak do randkowania i każdy człowiek, który zna ten proces wie, że nie kupuje się kota w worku. A, jak wspominałam, jest prawie 2021rok i każdy z nas jakoś istnieje w internecie. Założę się o browara, że zostaniesz sprawdzona/ny, a więc:

  • pokaż się bardziej jako użytkownik, a nie konsument internetu. Załóż stronę internetową, bloga lub portfolio – odpowiednią rzecz do tego, czym chcesz się zajmować by od razu wysłać jasny sygnał jaka jest Twoja marka osobista;
  • dobrze prowadzony LinkedIn to często być albo nie być – chcesz tego czy nie, na ten moment to Twoja wizytówka w zawodowym internecie;
  • posprzątaj po sobie: w internecie nic nie ginie. Można się wdać w gównoburzę – nie osądzam, niech pierwszy rzuci kamieniem… Jest po prostu wiele rzeczy, którymi dzielimy się na mediach społecznościowych, które są fajne lub zabawne, warto jednak zadbać o to, by były widzialne tylko dla tych, dla których powinny, szczególnie w okresie szukania pracy. Jesteś pod lupą!

Wskazówki dla profesjonalistów i kubeł zimnej wody dla wszystkich

Mamy to! Dobre CV, pozytywna weryfikacja internetowa 😉 i spotkanie F2F. Po wcześniejszych krokach jesteś już na pewno w gronie faworytów, a nawet blisko potwierdzania decyzji na spotkaniu. Gratulacje. Jaki jest ostatni szlif?

Odpowiedź to storytelling – bardzo modne teraz stwierdzenie, który mówi o tym, że należy budować opowieść. Być spójnym z tym, co się wcześniej napisało i z tym, jaka jest firma, do której aplikujemy. I opowiadać! Zawsze na rozmowie rekrutującej da się wpleść anegdotę w odpowiedz na któreś z pytań, a niektóre z nich są wprost do tego stworzone! Opisz jakąś sytuację, w której musiałaś / łeś wykazać się dobrym nadawaniem priorytetów.

Inny poziom da się osiągnąć swoistą incepcją – pytaniami do przyszłego szefa / szefowej odnośnie jej historii w firmie i zespołu, do którego się trafi. Jaki jest? (W domyśle: jakiej osoby w nim brakuje?).

Każdy lubi historie i lepiej zapamiętuje opowieści, a papierową wersję Ciebie i Twoich kompetencji już znają. Teraz czas na coś innego.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista cv rynek pracy idealne cv kto napisze cv kubek
Trzecie, dobrze dobrane do treści zdjęcie kubka. Fot. Brooke Lark, Unsplash

Jednak – nadchodzi kubeł zimnej wody – cała ta road mapa będzie na nic, jeśli polegniesz na testach umiejętności. Jeśli jest wymagany Excel, a Ty nie wyklikasz =jeżeli lub biegły francuski, którego nie da rady nauczyć się przez weekend mimo najszczerszych chęci, to nawet najlepsza opowieść czy dokument nie będą ratunkiem. Ale na to też są lifehacks – tylko to temat na kolejny, przydługi post 🙂

PS Jeżeli mam jednak napisać o tym, czy warto korzystać z szablonów CV to dajcie znać. Mogę rozszerzyć ten arcyciekawy temat 😉

Networking – jeszcze jeden powód, dla którego nie warto być ****

Czy wiecie, że jest naukowo udowodnione, że bycie miłym dla innych sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi? Chciałabym to przypomnieć Pani w Czerwonej Maździe (PwCzM), które kilka dni temu zadała sobie trud, by zatrzymać swój samochód, opuścić szybę i poinformować mnie i koleżankę zirytowanym tonem, że przejście dla pieszych jest 50cm wcześniej. I wiecie co? Gdyby ktoś mnie poprosił o polecenie kogoś do pracy, to na pewno nie poleciłabym tej pani.

Networking – budowane sieci kontaktów, w celu wymiany informacji, doświadczeń i stwarzania możliwości zawodowych to coraz silniejsza siła wspierająca na rynku pracy. Jak ją wykorzystać? Zapnijcie pasy w swoje Czerwonej Maździe i czytajcie dalej.

Więcej o PwCzM

No dobrze – to już ustalone: PwCzM chciała sobie poprawić humor, pokazać swoją siłę, a nam nasze miejsce. My już wiemy, że nauka mówi, że będzie dokładnie odwrotnie. Szkoda. Jeszcze jedna rzecz, której PwCzM nie przewidziała to to, że kiedy kiedyś poprosi mnie o pomoc, to ja jej udzielę co najmniej niechętnie.

Bycie miłym dla ludzi, szanowanie ich i podstawowa kultura osobista mogą dowieźć nas dalej niż wiele modniejszych teraz sposobów. Kiedyś ktoś wypowiedział się z wielkim zdziwieniem o moim ojcu, mówiąc, że „mówi dzień dobry nawet sprzątaczkom”. Wielkie WTF. Oczywiście istnieją ludzie, dla których to jest coś wyjątkowego, kultywując podział na lepszych i gorszych, no, ale szczęśliwie jest to decyzja, którą każdy z nas może podjąć sam.

Nie chodzi o sztucznie wylewne zachowania, ale o moment refleksji przed niefajną akcją. Budowanie sieci jest dużo łatwiejsze, kiedy nie ma się etykiety suczy czy skurwiela. A i człowiek szczęśliwszy. Prawdziwe win-win.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy bycie miłym mazda czerwona
Nigdy nie przechodź obok przejścia. Fot. Eric Hansman Unsplash

Nie znasz dnia ani godziny

Był taki moment w moim wczesno-studenckim życiu, w którym postanowiłam być tajemnicza i niedostępna. Nie bardzo jestem w stanie dojść do tego po co, ale polegało to na tym, że z dnia na dzień wykasowałam połowę znajomych z facebooka, informując pozostałą połowę, że się łaskawie ostali. Żenujące? Mało powiedziane. Pikanterii dodaje fakt, że następnego dnia spotkałam na Monciaku TRZY usunięte koleżanki i jąkałam się w rozmowie z nimi, zachodząc w głowie: czy wiedzą? (Jeżeli wiedziały, nie dały tego po sobie poznać lub – słusznie – kompletnie ich to nie obchodziło).

Potem przeczytałam gdzieś artykuł, że dorosły człowiek jest w stanie utrzymać na raz mniej-więcej 150 luźnych relacji i uznałam, że tyle właśnie powinnam mieć na liście znajomych, więc wprowadziłam rotacje, zadając sobie raz na jakiś czas pytanie: czy ten człowiek chociaż trochę mnie obchodzi? (Rzadziej: kto to w ogóle jest?).

Buduje właśnie biznes, który w dużej części opiera się na tym, czy ktoś udostępni mój post lub poleci dalej. Straciłam kilkadziesiąt osób ze swojego networku na własne życzenie. Straciłam wiele godzin i pieniędzy, szukając różnych fachowców gdy okazywało się, że miałabym ich pod nosem, gdybym nie skreśliła jakiejś relacji. Co ja bym teraz dała by móc kliknąć „cofnij wszystkie unfriendy” lub by spotkać się ze sobą z przed piętnastu lat i zdzielić przez zadufany łeb. Już wiem, że każda relacja tworzy wartość. Już wiem – i Ty też to wiesz – że: patrz paragraf pierwszy.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy bycie miłym mprzejście dla pieszych
To ja, po tym jak skasowałam wszystkich znajomych na feju 😉 Fot. Keisuke Higashio Unsplash

Kim jesteś z zawodu? – networking w praktyce

Warto mówić co się robi i warto mówić o sobie i o tym dobrze. To trochę pochodna poprzednich dwóch punktów: pozytywnie kojarząca się osoba, szanująca każdą nitkę swojej sieci to już całkiem dobra laurka. Dodajmy do tego element zawodowy i jest pełen pakiet.

Podczas tzw. blitzscalingu, czyli super szybkiego, wykładniczego rozrostu Ubera, zderzyli się z ogromnymi brakami kadrowymi. Jak wyglądała rekrutacja? Każdy z inżynierów firmy został poproszony o podanie nazwisk trzech najlepszych inżynierów, którzy jeszcze w Uberze nie pracują. Wszyscy ci ludzie następnego dnia dostali propozycję pracy.

Praca w języku polskim równa się tożsamości. Powiemy raczej „jestem lekarzem”, „jestem dziennikarką” niż „pracuję jako prawniczka”. W niektórych kręgach nie rozmawia się o pracy lub tylko w kontekście narzekania – należy to odczarować. Miej pewność, że każdy wie kim jesteś/co robisz i że kiedy Uber krawiectwa/trenerów deskorolki/dekoratorów ciast/wpisz swoją odpowiedź będzie szukał najlepszych krawców/trenerów deskorolki/dekoratorów ciast/Twoja odpowiedź to Ty znajdziesz się na tej liście.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy bycie miłym mprzejście dla pieszych
Blitz-networking. Fot. Samuel Scrimshaw Unsplash

Czterech jeźdźców apokalipsy – czyli dlaczego rekruterzy odrzucają Twoje CV

Zanim zacznę o konkretach zapowiedź SUPER PROMO! Jeszcze w tym tygodniu, na moim Facebooku*, będzie możliwość zrobienia sobie bezpłatnego audytu CV. Na czym miałoby to polegać? Zapisujesz się na listę, wysyłasz CV, a ja mówię Ci co jest z nim nie tak (lub chwalę, oczywiście, że czasem chwalę 😉 ). Mam nadzieję, że to będzie fajny początek do stworzenia skutecznego dokumentu i okazja do nauczenia się czegoś o sobie.

Ale teraz mały spoiler – co właściwie mogłoby by być nie tak? Oto wpis o czterech jeźdźcach apokalipsy Twojej szansy na pracę – 4 główne powody, dla których rekruterzy odrzucają Twoje CV.

Jeździec numer 1 trzyma bardzo gęste sito (i jest robotem!)

Kojarzysz jak czasem, kiedy logujesz się do różnych serwisów, musisz rozwiązać zagadkę by udowodnić, że nie jesteś robotem? Kliknij wszystkie znaki drogowe! Wybierz wśród zdjęć galaktykę spiralną (true stroy! 😛 ). To wyobraź sobie teraz, że Twój rekruter jest coraz częściej właśnie takim zautomatyzowanym sitem, a Ty masz za zadanie przekręcić obrazek króliczka tak, by stał na nóżkach. Co chcę powiedzieć przez tę wydumaną metaforę?

Więksi pracodawcy otrzymują bardzo wiele (setki, tysiące) CV i już dawno zautomatyzowali pierwszą selekcję. Prawda jest taka, że zanim ktokolwiek żywy rzuci okiem na to, co napisałaś lub napisałeś, nasz pierwszy jeździec przeczesze pliki w poszukiwaniu słów kluczy. Zmierzy Twoje doświadczenie. Bezlitośnie przyłoży jedną miarę do wszystkich. I większość odpadnie.

Pierwszy błąd: CV niedopasowane do ogłoszenia, nie zawierające kluczowych fraz będzie od razu odrzucane przez zautomatyzowane systemy.

Co zrobić? Pisać CV pod konkretne ogłoszenia lub typy ogłoszeń. Są też oczywiście tajne triki jak jeszcze można to obejść, ale to temat na inny wpis – stay tunned.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy cv galaktyka
Gdyby ktoś pytał o galaktykę spiralną… Fot. Lionel Hesry Unsplash

Nuuuuda, panie – jeździec numer 2

A gdyby tak człowiek miał przeglądać te wszystkie CV? Codziennie? Szok, ale nadal tak w wielu przypadkach jest. A nawet jeśli rekruter dostaje CV po pierwszej selekcji, to co z tego, że robot znalazł tam wszystko, czego szukał, jeżeli człowiek nie znajdzie nic?

Angielskie słowo unremarkable tłumaczy się jako nijaki i to już jest wystarczająco źle, jednak w moim odczuciu to nie oddaje do końca, o co chodzi. Kandydat unremarkable jest tak nijaki, że nie chce się o nim w ogóle gadać. Meh.

Drugi błąd: Nudne, sztampowe i generyczne CV to dla rekrutera informacja, że tak naprawdę wcale nie zależy Ci na tej robocie.

Co zrobić? Postarać się – spróbujesz w końcu sprzedać swoją ofertę. Zlecić profesjonalistom. Dać do przeczytania znajomym, mamie czy sąsiadowi i sprawdzić czy ziewa.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy cv odrzucenie
Fot. Morning Brew Unsplash

Jeździec numer trzy występuje w przebraniu Alicji w Krainie Czarów

Alicja miała dobre intencje, ale niezbyt wyostrzony vibe check i zazwyczaj nie trafiała ze swoją wielkością (jakkolwiek to brzmi). Ciągnąc dalej przesadne metafory z książek dla dzieci: owsianka nie może być ani za gorąca, ani za zimna. Musi być w sam raz. (Część z Was pewnie teraz drapie się po głowie: O czym ona mówi i czy przypadkiem nie podkradła dziś jednego z ciasteczek Alicji? 😉

Do sedna: istotne są proporcje. Generalnie przyjmuje się, że CV powinno mieć maksymalnie dwie strony, z czego te dwustronicowe zarezerwowane są dla osób o doświadczeniu co najmniej dziesięcioletnim. Trzeba zawierać informacje istotne: nikogo za bardzo nie interesuje np. do którego gimnazjum chodziłaś, a jeżeli sekcja „zainteresowania” znacznie przekracza objętościowo sekcję „umiejętności” to też nie halo.

Trzeci błąd: Nieodpowiednia długość CV, nieistotne informacje lub brak szczegółów tam gdzie są potrzebne to wyraźne sygnały, że nie masz zbyt dobrego kontaktu z rzeczywistością, cechy przez pracodawców i rekruterów cenionej wysoko.

Co zrobić? Nie być jak Alicja, wyczuć równowagę między zbyt wiele i zbyt mało. Pamiętać o celu CV – chodzi o przedstawienie siebie jako profesjonalisty i cennego nabytku dla pracodawcy.

 natalia florek personal branding doradztwo zawodowe marka osobista netowrkinging rynek pracy cv odrzucenie
Tak właśnie czuje się wiele osób przed rozmową kwalifikacyjną. Fot. Haley Lawrence Unsplash

Jździec numer 4 ma bagałan

Widzisz, co tu zrobiłam? Tak – w jeździec brakuje „e”, a bagałan to pięknie zabałaganiony bałagan. Tak nie wypada w internetach, siara po prostu. Tym bardziej tak nie wypada na oficjalnym dokumencie promującym Twoją osobę – Twoim CV.

Czwarty błąd: Literówki, różne czcionki, błędy ortograficzne – to mówi więcej o cechach potencjalnego pracownika niż cokolwiek, co napisał. Podobnie nie czytanie poleceń – jeżeli w ogłoszeniu wymaga się od Ciebie konkretnego zachowania (odpowiednio sformułowanie klauzuli RODO, zdjęcia, dołączenia np. portfolio), a Ty tego nie zrobisz, dlaczego pracodawca ma pomyśleć, że wykonasz jakiekolwiek polecenia służbowe?

Co zrobić? Sprawdzaj dwa razy – zarówno to co napisałaś lub napisałeś jak i to, czego od Ciebie oczekują w ogłoszeniu.

Jeźdźcy nie tacy strasznie jak ich malują, a jak chcesz sprawdzić, którzy z nich czają się w Twoim CV – zapraszam do akcji bezpłatnego audytu CV na Facebooka.

*Na Facebooku będzie to mocno promowane, ale jeżeli nie korzystasz z tego SM to będzie również opcja przez LinkedIn, zapisu na listę mailingową i tradycyjnie przez formularz kontaktowy.